Przyznaję , ze ostatnie dni w Salonie były ciekawe. Zamiast Tusk gupi , Jarek gupi , kolaborantami zostali niektórzy .
No to ja w olśnieniu po kilkudziesięciu latach ujrzałem kolaborantów pod bokiem. i to jakich . Największych .
Pracowali pod imieniem Lenina. No jasna cholera , kto z prawdziwych patriotów pracowałby w czymś takim ?
Produkowali dla Sowietów - niemal 90 % swoich produktów. No gdyby dla Bułgarów albo jakiś Czechów - nic a nic - dla Sowietów .
I żeby jeszcze jakis sabotaż , juz nie mówię bomba , ale dziura , sie niech im to cholerstwo zbiesi. Nic. Produkty wykonywali najlepiej jak umieli .
Co gorsza te ich w miarę dobre produkty ( a wiadomo było ) to Sowieci kupowali za mniej niz pół ceny lub dostawali półdarmo - jak kto woli . Wymiana barterowa sie to nazywało .
Według pewnego stylu myslenia - czysta kolaboracja.
I niech was nie zmylą strajki ( grudzień 70, sierpień 80 , grudzień 81 , maj 88 i wrzesień 88 ) tych kolaborantów ze Stoczni im Lenina w Gdańsku . To oni a nie kto inny zbudował flotę rybacką ZSRR . A przynajmniej jej wiekszą część .
Że co ? Że partyjni nie byli ? W jakiejś opozycji wielu ? Drukarnie , gazetki ? a kogo te argumenty ?
Ale najlepsze na koniec.
Z tymi kolaborantami zbratał się nasz pieszczoszek salonowy Freeman i bronił z nimi tej Stoczni imienia Lenina rankiem 16 grudnia 1981 . Tak jest - Freeman bronił Lenina .
Sam nie jestem lepszy - po południu tegoż 16 grudnia także latałem z kamieniami z oburzeniem krzycząc - Lenina spacyfikowali.
Ze swojej strony dodam , że nie mam nic na swoje usprawiedliwienie za te okrzyki. NIC.
Inni niech się tłumaczą sami .


Komentarze
Pokaż komentarze (28)