Idę sobie dzielnie klatką schodową a tu Maciaszczykowa z mieszkania wychodzi.
- Dzień dobry – ja
- Sąsiad dzień dobry – w widział sąsiad wczoraj sensacje z Magdalenki ?
- nie – walnąłem bezmyślnie – nie widziałem
- to sąsiad posłucha – No mam za swoje się Maciaszczykowa rozwinie
- Najpierw Pan Trotyl zagaił że materiały uratował i zobaczymy wszyscy .
- i ?
- I nijak nic było zrozumieć z tych uratowanych , bo gadały jeden przed drugiego . Potem pokazały jak Mazowiecki się upaćkał w krawat , jak Kuroń gadał z pełnymi ustami , Kaczyński palił a Kwaśniewski wyglądał na trzeźwego. Wałęsa coś ględził , Bujak się kiwał , a Kiszczak zaglądał Geremkowi w kompot czy inną galaretkę .
Potem były toasty i wszystkie piły jak prawdziwe chłopy nie zagryzając ale smrodząc szlugami , a potem Michnik opowiadał dowcip o Jaruzelskim i wszystkie z kieliszkami zastygły , bo smęcił strasznie i tu film urwały i dowcip z toastem urwało .
- I to koniec ?
- Na tym skończyły , a potem pan Rachoń i pan Trotyl opowiadali kto pił toasty zdradziecko , kto z ochotą a kto z odrazą . i zaprosiły na jeszcze bardziej sensacyjne wieczorem.
- I jak te wieczorne ?
- A wieczornych nie pokazały , bo te odratowane to niby własność IPNa a ten zgody nie dał i tak jakoś nielegalnie się zrobiło.
- I co pani o tym sądzi pani Maciaszczykowa?
- parytetu nie było to i same chłopy przy wódce były. To jak miało być ?
Z tą konkluzją Maciaszczykowej poszedłem wyżej . Po schodach .



Komentarze
Pokaż komentarze (3)