Postawienie takiego pytania nie jest na salonie bezpieczne. Ale może będzie, gdy zaznaczę - dla bezpieczeństwa przed atakiem internetowych terrorystów wzywających, aby pod przewodem CBA i Kamińskiego, obalić rząd i ustanawić władzę rewolucyjną wymarzonej partii o jedynie słusznych poglądach, że chodzi mi o to, kto może zostać jego następcą np. po upływie ustawowej kadencji.
Ten problem wcześniej lub później stanie się aktualny. Dla obecnej władzy byłoby najlepiej, gdyby Kamiński pełnił swoją funkcję do czasu prezydentury Tuska i dalszych rządów PO. Wcześniejsze wybory napotkają przecież sprzeciw prezydenta Kaczyńskiego. Naturalnymi następcami mogliby być obecni zastępcy Kamińskiego - jeden archeolog (Maciej Wąsik, 37 lat), lub drugi jeszcze młodszy, który nie ma ani domu, ani mieszkania, ani działki, ale ma jak najbardziej odpowiednie wykształcenie prawne (adwokackie i prokuratoskie) i praktykę celną. Czyli z dwóch zastępców stawiałbym na młodszego, ale o bardziej odpowiednim wykształceniu - Ernesta Bejdę.
A jeśli nie archeolog i nie młody prawnik, to kto? W jaki sposób powinien odbyć się wybór/ mianowanie na tę funkcję?
Powinno być oczywiste, że nie może być to człowiek żadnej partii, gdyż partyjność powoduje ułomności w postępowaniach toczących się w świecie polityki. Nieusuwalny jest konflikt interesów, a delikwent który zostałby szefem CBA nie mógłby odpędzić od siebie myśli o tym, kto mu pomoże, gdy szefem być przestanie, czy stanie za nim partia, czy prezes lub przewodniczący uściśnie mu dłoń.
Powinien być to wieć ktoś, kto niebałby się po odejściu ze stanowiska, że nie znajdzie pracy, że będzie się musiał ubiegać o przychylność liderów i kacyków wspierającej go partii. Jak znaleźć i w jaki sposób mianować takiego człowieka na tak odpowiedzilną funkcję, która przecież została stworzona do tego, aby trzymać bat nad całym środowiskiem polskiej polityki?
Padają głosy, że szefem CBA powinien być zawsze reprezentant opozycji. To argument w ramach obrony Kamińskiego. No tak, ale w takim razie dlaczego nie było rabanu, że w czasie rządu koalicyjnego PiS szefem nie został ktoś z nadania SLD, PSL bądź PO? W opozycji mogą być różne partie, czy więc słuszne jest, że szefem nie jest ktoś z SLD, Zielonych, Partii Kobiet, czy Pomarańczowej Alternatywy od Majora? Opozycyjność wobec aktualnie rządzących nie jest więc dobrym argumentem.
Al Capone został wsadzony za kratki z powodu niezapłaconych podatków. Skuteczni w walce z nim nie okazali się działacze partyjni, komisarze policji, agenci służb specjalnych, ale urzędnik podatkowy. To mi sugeruje, że szefem CBA powinnien być urzędnik z Urzędu Skarbowego, który wsławił się już nietolerancją dla każdego niezapłaconego grosza i złotówki.
Jeśli się serio zastanowić nad wyborem następcy Kamińskiego, to każdy stanie przed bardzo trudnym problemem. Nie ma jak znaleźć odpowieniej osoby. Każdy wybór będzie miał swoje wady, ale mogą być one mniejsze od tej, z którą miałem do czynienia przy wyborze dokonanym przez PiS. Powinien to być człowiek, który pozwoli funkcjonariuszom dobrze wypełniać swoje obowiązki. Oni przeważnie wiedzą jak należy działać, aby zdobyć dowody pozwalające na postawienie oskarżenia. Nie kończyliby dochodzenia w momencie, gdy oceniliby, że są już wystarczające materiały dla rozpętania medialnej afery z korzyścią dla tych, którzy mianowali szefa CBA na tę funkcję, choć na postawienie karnych zarzutów to o wiele za mało.
Czy poza ludźmi uwikłanymi w zależności od partyjnych sitw są jeszcze tacy, którzy mogliby spełnić wymagania stawiane szefowi CBA? Jeśliby się taki znalazł, to jak skłonić partie i prezydenta, aby go wybrali z korzyścią dla całego społeczeństwa? Prawnik, celnik, urzędnik skrbowy, policjant, funkcjonariusz służb specjalnych - czy to najlepsi kandydaci?
Ktoś kto się nie boi partyjnych, biznesowych, towarzyskich i in. koterii musiałby chyba pochodzić z Marsa... Kto bowiem z "poważnych polityków" powierzyłby funkcję o tak wielkich uprawnieniach do kontroli i prowokacji komuś kto mógłby mu zaszkodzić? PIS prędzej się zgodzi na rozwiązanie CBA, niż na kogoś związanego z PO. PO nie dopuści już, aby szefem był ktoś związany z PiS. Partie są w klinczu. Prędzej zarżną się na wzajem niż zrobią coś z pożytkiem dla nas.
Myślę, że klincz wokół wyboru nowego szefa CBA doprowadzi, niestety, do likwidacji tej służby. Byłoby to zresztą lepsze, od wariantu, że teraz szefem byłby ktoś z PO. Mam dość wojenki PO - PiS niszczącej Polskę dla dobra tych partii. Mam dość manipulacji, propagandy, całego medialnego hałasu, w którym nie liczą się fakty i rzeczywistość, w której cwaniacy wciąż będą czuli się swobodnie, gdyż rzeczywistość będzie mentna za sprawą partynych specjalistów od pr. Trudno uwierzyć, aby dla dobra Polski politycy doszli do porozumienia "ponad podziałami", że potrzbny jest najlepszy a nie umocowany partyjnie nowy szef CBA.


Komentarze
Pokaż komentarze (77)