W ciagu ostatnich pieciu miesiecy roznych powodow odbylem romowy z co najmniej pietnasciorgiem prawnikow. To byli prokuratorzy, radcy prawni, adwokaci, jedna sedzina.
Wszyscy w zasadzie przyznawali ze - mowiac zwyklym jezykiem amerykanskich podrecznikow akademickich - prawo jest bardzo czesto niesprawiedliwe. Moze inaczej to wyrazali, ale taki byl sens.
Zapytalem czemu w takim razei nic nie zrobia. Na rozne szerokosci rozkladali rece moiwac, ze to nie ich "job", oni tylko prawo stosuja.
Ciekawe, ze moje kolejne pytanie wprawialo ich w oslupienie, powodowalo agresje, lub smiail sie ze mnie.
Zapytalem mianowicie dlaczego, skotro sa obywatelami najlepiej wyposazonymi i przygotowanymi do tego, nie usiluja zlego prawa, tam, gdzie za takie je uwazaj, naprawic. Przeciez inaczej nieprawnicy albo polprawnicy beda ukladac prawo, zamiast obywatelsko nastawionych prawnikow.
Najciekawsze bylo to, ze takie pytanie wprawialo moich rozmowcow w trwale lub chwilowe calkowite oslupienie. To be continued...



Komentarze
Pokaż komentarze (1)