Najpierw byla Kolorowa Niepodlegla, winna, ze zdemolowano rok temu centrum Warszawy.
W tym roku, kiedy jej nie bylo, policja sama w siebie rzucala kamieniami podobno.
We Wroclawiu jak nie bylo kontry i policja nie stanela na drodze, to "specgrupa" po marszu poszla zdemolowac squat i pobic ludzi.
I jak squad sie zdemontuje, to przyjda do domow.
Na tym polega faszyzm i bolszewia, ktore maja identyczne metody.
Dzialaja pod oslona nocy, zaslaniaja twarze, klamia, udaja grupy gry w kometke, wybieraja zawsze najslabszych i licza na obojetnosc tych, ktorych sie boja.
Nigdy ani bolszewicy, ani hitlerowcy nie zdobyli wiekszosci w demokracji, Hitler nigdy nie mial w wolnych wyborow nawet 40 procent glosow, bolszewicy przegrali z kretesem wybory w 1918 roku.
Dlaczego wiec oba te upiorne porzadki wyslaly na smierc tyle milionow ludzi ? Dlaczego oiagnely wladze i nastepnie przyniosly swoim krajom to, czego symbolem jest zrownane z ziemia Drezno i zaglodzone wielkie polacie Rosji ?
Dlaczego w 1917 roku w Piotrogrodzie , chociaz prodemokratczni mienszewicy mieli wiecej zwolennikow, a prodemkratyczni eserowcy wiecej karabinow bolszewicy jednak wygrali ?
Dlaczego chociaz broniacy demokracji na ulicach przezd nazistami i komunistami ( ktorzy dzialali czasem ramie w ramie) czlonkowie socjldemokratcznej organizacji Reichsbanner chociaz ich bylo cztery razy tyle co SA, jednak nie obronili ostatecznie demokracji przed Hitlerem. Na jednym z goebbelsowskich filmow fabularnych piekni chlopcy z SA uciekaja noca na widok sam specjalnych grup Reichsbanner, tak zwanego Schufo, ktore dlugo skutecznie rozbijaly nazistowskie bojowki, czego Hitler dlugo im nie mogl darowac.
Czemu wiec w obu przypadkach liczniejsi i silniejsi przegrali? Wszystko i na dlugo.
Dlatego, ze nie docenili zagrozenia. Po zajeciu (nie bylo zadnego szturmu) Palacu Zimowego przez bolszewikow (od ponad pol roku nie bylo w nim cara, byla juz republika) nikt poczatkowo nie bral tego powaznie i zadne polecenia bolszewikow nie byly w ogole wykonywane. Wszyscy mysleli, ze to chwilowa sprawa.
Kiedy Hitler zostal kanclerzem z dwoma tylko wlasnymi ministrami, wydawalo sie, ze zaraz przegra wybory i bedzie jak dotad.
Wydarzenia ostatnich dni wskazuja, ze jestesmy na poczatku tego procesu i dzis przynajmniej wiemy, ze mozna go zatrzymac, tylko trzeba go potraktowac nie jak folklor. Polski dzisiejszy prawicowy fundamentalizm niesie Polsce milion nieszczesc, chocby nie wiem jakimi haslami i okrzykami szermowali jego stronnicy. Polska - mimo wysilkow narodowcow podejmowanych juz co najmniej dwa razy w historii - nigdy nie byla krajem faszystowskim. Ale tak jak wolnosci i niepodleglosci trzeba strzec zawsze, tak zagrozenia bolszewizmem i nazizmem nigdy nie nalezy lekcewazyc.
Po prostu jest czas, zeby pod bialo czerwona flaga zgromadzic te przytlaczajca wiekszosc Polek i Polakow, takze wszystkich innych obywateli lojalnych wobec tego panstwa, ktorzy nie chca Polski faszystowskiej. I nie ma w tej sprawie zlych sojuszy, bo nie wolno przegapic momentu, w ktorym polscy faszysci beda chcieli narzucic swoj obled wszystkim w Polsce. Wiedza, ze sa mniejszoscia, ze nigdy nie beda wiekszoscia, w zwiazku z tym nie po drodze im z demokracja.
I tak jak powiedzial Goebbels ("to my decydujemy dzis w Nimeczech, kto jeste Zydem, a kto nie"), tak polscy faszysci, ktorzy maja obsesje na punkcie pedalow, Zydow, Czarnych etc. beda chcieli decyowac kto - ich zdaniem - ma jaki kolor skory.
A nasze serca, wszystkich tych, ktorzy jestesmy sercem Polski, mamy wystarczajaco biale mozgi i czerwone serca, zeby sie faszystom prowadzacym Polske na dno przeciwstawic. Wyscig kto szybciej zacznie przed nimi ratowac nasz kraj, juz sie zaczal.
Nagroda jest Polska.
.


Komentarze
Pokaż komentarze (12)