LeszekSmyrski LeszekSmyrski
42
BLOG

Świętość księdza Szpaka - analiza socjologiczna

LeszekSmyrski LeszekSmyrski Społeczeństwo Obserwuj notkę 0

1 - Ksiądz Andrzej Szpak i kodeks „gitów”

Ksiądz Andrzej Szpak rozpoczął swoją pracę duszpasterską wśród młodzieży w środowisku, które z punktu widzenia tradycyjnego duszpasterstwa mogło wydawać się niemal całkowicie niedostępne. Byli to między innymi młodzi ludzie związani ze środowiskiem tak zwanych „gitów” — grupą posiadającą własny język, własną hierarchię, własne zasady i własny kodeks honorowy.

I właśnie tutaj pojawia się niezwykle interesujący problem socjologiczny.

Ks. Szpak pomagał tym młodym ludziom. Nie ograniczał się do głoszenia im zasad z zewnątrz. Wchodził w ich świat, rozmawiał z nimi, próbował zdobyć ich zaufanie i realnie im pomagać.

A jednak — jak opowiadał — trzykrotnie został przez nich okradziony.

Na pierwszy rzut oka wydaje się to paradoksem.

Człowiek pomaga drugiemu człowiekowi, a w odpowiedzi zostaje przez niego okradziony. Można oczywiście powiedzieć: byli to ludzie zdemoralizowani, którzy nie potrafili odpowiedzieć wdzięcznością na dobro.

Ale takie wyjaśnienie jest zbyt proste.

Jeżeli chcemy naprawdę zrozumieć to wydarzenie, musimy spróbować wejść w logikę grupy, a nie oceniać je wyłącznie z zewnątrz.

„Śmierć frajerom”

Środowisko gitowskie posiadało swój własny kodeks. Jedną z jego podstawowych zasad było hasło:

„Śmierć frajerom”.

Nie chodziło przy tym wyłącznie o dosłowne znaczenie tych słów. „Frajer” oznaczał człowieka spoza grupy, człowieka, który nie znał albo nie przestrzegał obowiązującego w niej kodeksu.

I właśnie tutaj pojawia się fundamentalna różnica między dwoma systemami norm.

Dla ks. Szpaka pomoc drugiemu człowiekowi była wartością samą w sobie. Jeżeli ktoś potrzebował pomocy, należało mu pomóc.

W kodeksie gitowskim sytuacja mogła wyglądać zupełnie inaczej.

Człowiek, który nie należał do grupy i pozwalał się wykorzystać, niekoniecznie był postrzegany jako człowiek dobry. Mógł zostać zakwalifikowany jako frajer.

A wobec frajera obowiązywała inna norma.

Dlatego te trzy kradzieże są niezwykle interesujące. Pokazują bowiem, że sam akt dobroci nie musi zostać odczytany jako dobroć przez człowieka funkcjonującego w innym systemie normatywnym.

Szpak mówił w swoim języku.

Gitowcy odpowiadali według własnego języka.

I obie strony mogły doskonale rozumieć słowa, a jednocześnie zupełnie inaczej rozumieć ich znaczenie.

Dwa kodeksy

Możemy więc przedstawić tę sytuację jako spotkanie dwóch różnych kodów komunikacyjnych.

Pierwszy kod można uprościć do zasady:

„Pomagam ci, ponieważ jesteś człowiekiem.”

Drugi:

„Jeżeli pozwalasz mi się wykorzystać, jesteś frajerem.”

W pierwszym kodzie słabość drugiego człowieka powinna uruchomić pomoc.

W drugim może ona uruchomić wykorzystanie.

To niezwykle ważne rozróżnienie.

Nie wystarczy bowiem powiedzieć człowiekowi: „jestem po twojej stronie”. Trzeba jeszcze wiedzieć, co w jego systemie komunikacyjnym oznacza bycie po czyjejś stronie.

Dlaczego Szpak mimo wszystko wracał?

I tutaj zaczyna się najciekawsza część historii.

Gdyby ks. Szpak po pierwszej kradzieży uznał: „pomoc tym ludziom nie ma sensu”, historia byłaby banalna.

Ale on wracał.

Pomimo tego, że został wykorzystany, nadal próbował nawiązywać relację.

Oznacza to, że jego strategia nie polegała na prostym przeciwstawieniu dobra złu. Polegała na próbie przekształcenia relacji.

Nie mówił:

„Macie zły kodeks, więc nie chcę mieć z wami nic wspólnego”.

Próbował raczej wejść w relację z człowiekiem, który funkcjonował według innego kodeksu, i stopniowo stworzyć przestrzeń, w której możliwy będzie inny sposób wzajemnego odnoszenia się.

To jest zasadnicza różnica pomiędzy moralizowaniem a pracą duszpasterską.

Moralizowanie mówi:

„Powinniście być inni.”

Relacja mówi:

„Spróbujmy zbudować między nami coś, co pozwoli wam stać się innymi.”

Trzy kradzieże jako eksperyment społeczny

Jeżeli spojrzeć na te trzy wydarzenia z perspektywy socjologicznej, można potraktować je niemal jak naturalny eksperyment.

Za każdym razem ks. Szpak wnosił do relacji ten sam podstawowy kod: zaufanie, pomoc i solidarność.

Za każdym razem druga strona mogła odpowiedzieć według swojego dotychczasowego kodu.

I właśnie dlatego trzecia kradzież jest szczególnie istotna.

Pokazuje, że pojedynczy akt dobroci nie wystarcza do zmiany reguł systemu społecznego.

Jeżeli grupa ma utrwalony kodeks, jednostka może interpretować nowe zachowanie przez stare reguły.

Pomoc może więc zostać zinterpretowana jako naiwność.

Zaufanie jako słabość.

Otwartość jako możliwość wykorzystania.

Nie oznacza to jednak, że zmiana jest niemożliwa.

Oznacza tylko, że zmiana kodu wymaga relacji powtarzalnej w czasie.

Najważniejsza lekcja

Historia ks. Andrzeja Szpaka pokazuje coś znacznie głębszego niż prostą historię o dobrym księdzu i młodocianych przestępcach. Pokazuje, że człowiek nie funkcjonuje wyłącznie jako jednostka podejmująca indywidualne decyzje moralne. Funkcjonuje również wewnątrz systemu komunikacyjnego.

A system ten mówi mu, co jest honorem, co jest hańbą, kto jest „swój”, kto jest „obcy”, komu należy pomagać, komu nie należy ufać i kogo można wykorzystać.

Dlatego samo powiedzenie: „Bądź dobry” może być niewystarczające. Jeżeli chcemy zmienić zachowanie człowieka, czasami trzeba zmienić również strukturę relacji, w której to zachowanie powstaje.

Być może właśnie dlatego doświadczenie ks. Szpaka jest tak interesujące z perspektywy teorii systemów społecznych. Nie próbował pokonać systemu jego własnymi metodami. Próbował stworzyć alternatywną relację, w której człowiek przestawał być „frajerem” albo „gitowcem”, a zaczynał być po prostu człowiekiem pozostającym w relacji z drugim człowiekiem. I być może właśnie tutaj znajduje się najważniejsza różnica między kontrolą zachowania a zmianą kodu relacji. Bo można zmusić człowieka, żeby czegoś nie zrobił. Znacznie trudniej sprawić, żeby przestał uważać to za właściwe.

A jeszcze trudniej stworzyć taką wspólnotę, w której dawny kodeks przestaje być potrzebny.



2 - Od „śmierci frajerom” do „pokoju i miłości”

Po doświadczeniach z gitami Andrzej Szpak stanął przed pytaniem, którego nie można było rozwiązać samym moralizowaniem.

Jeżeli człowiek próbuje budować relację opartą na zaufaniu z grupą, której wewnętrzny kodeks pozwala wykorzystywać człowieka spoza grupy, to samo okazywanie dobra może nie wystarczyć. Szpak zwrócił się więc ku innemu środowisku młodzieżowemu — hipisom. I tutaj pojawia się niezwykle interesująca zmiana. Jeżeli podstawowym hasłem kultury gitowskiej było: „Śmierć frajerom”, to jednym z głównych przesłań ruchu hipisowskiego były: „Pokój i miłość”. Mamy zatem dwa skrajnie różne sposoby organizowania relacji. Po jednej stronie: swój — obcy, honor — hańba, siła — słabość, wykorzystanie — bycie wykorzystanym, „śmierć frajerom”.

Po drugiej:

pokój, miłość, wolność, wspólnota, odrzucenie przemocy. Szpak nie przeszedł więc po prostu z jednej grupy młodzieżowej do drugiej. Można powiedzieć, że przeszedł od jednego kodu relacyjnego do innego.

I właśnie tutaj jego doświadczenie staje się niezwykle interesujące. Dwa przeciwstawne eksperymenty

W środowisku gitowskim próbował wejść w relację z ludźmi, których podstawowy kod grupowy był skonstruowany wokół rozróżnienia: „swój — frajer”.

Jego własny kod był inny: „człowiek — człowiek”. To zderzenie okazało się bardzo trudne.

Hipisi stanowili pod tym względem zupełnie inny przypadek. Jeżeli ich podstawowym przesłaniem były pokój i miłość, to wartości, które Szpak wnosił do relacji — troska, pomoc, akceptacja, wspólnota — znajdowały znacznie większą zgodność z ich własnym sposobem komunikowania. Powstała więc możliwość, której wcześniej brakowało. Nie trzeba było najpierw przekonywać drugiej strony, że relacja sama w sobie jest wartością. Ta wartość była już obecna w ich własnym kodzie. Nie chodziło więc o „dobrych” i „złych” ludzi To rozróżnienie jest bardzo ważne. Nie musimy przyjmować, że gitowcy byli po prostu „źli”, a hipisi „dobrzy”. Takie wyjaśnienie niewiele mówi. Znacznie ciekawsze jest pytanie:

Jaki kod organizował ich wzajemne relacje? Człowiek może bowiem zachowywać się zupełnie inaczej w zależności od systemu norm, w którym uczestniczy. Ta sama osoba może w jednej grupie walczyć o pozycję, w innej troszczyć się o innych, a w jeszcze innej podporządkowywać swoje zachowanie zasadzie wzajemnej pomocy. Dlatego zmiana grupy może oznaczać nie tylko zmianę środowiska społecznego.

Może oznaczać zmianę reguł, według których człowiek interpretuje zachowania innych ludzi.

Szpak odkrywa coś bardzo ważnego Doświadczenie z gitami mogło prowadzić do prostego wniosku: „Z tymi ludźmi nie da się pracować”. Ale Szpak zrobił coś innego.

Zmienił środowisko. A tym samym zmienił warunki komunikacji. W środowisku hipisowskim jego przesłanie nie musiało już być całkowicie obce. „Pokój i miłość” spotykały się z „miłością bliźniego”.

Nie oznaczało to oczywiście, że hipisi automatycznie stawali się ludźmi kierującymi się chrześcijańską etyką. Oznaczało jednak, że pojawiła się wspólna przestrzeń znaczeń. A właśnie wspólna przestrzeń znaczeń jest warunkiem powstania trwałej relacji.

Od konfliktu kodów do ich zbieżności

Możemy więc zobaczyć tę historię jako dwa kolejne doświadczenia.

Pierwsze doświadczenie: gitowcy. Szpak wnosi do relacji pomoc i zaufanie. Grupa interpretuje je poprzez własny kod. Rezultat: wykorzystanie i trzykrotna kradzież.

Drugie doświadczenie: hipisi. Szpak wnosi pomoc, akceptację, wspólnotę i miłość. Tym razem część jego przesłania spotyka się z kodem grupy: „pokój i miłość”. I właśnie tutaj pojawia się możliwość dialogu.

Nie dlatego, że wszyscy nagle stali się tacy sami. Lecz dlatego, że pojawił się wspólny punkt odniesienia.

Najważniejsza zmiana Historia ta prowadzi więc do bardzo ciekawego wniosku: Człowieka nie zawsze można zmienić bezpośrednio. Czasami trzeba zmienić przestrzeń relacji, w której człowiek funkcjonuje.

Szpak nie próbował jedynie powiedzieć młodym ludziom: „Przestańcie być tacy, jacy jesteście”.

Próbował znaleźć taki sposób wejścia w ich świat, aby pomiędzy jego wartościami a ich własnym doświadczeniem mogła powstać komunikacja. Z gitami ten eksperyment napotkał na bardzo silną barierę normatywną. Z hipisami znalazł znacznie więcej punktów stycznych. I właśnie dlatego historia przejścia od „śmierci frajerom” do „pokoju i miłości” może być czytana jako coś więcej niż anegdota z historii duszpasterstwa młodzieży. Może być czytana jako małe, naturalne laboratorium socjologiczne pokazujące, że relacja nie powstaje wyłącznie dzięki intencjom jednostki. Powstaje wtedy, gdy intencje te mogą zostać rozpoznane i podtrzymane przez kod komunikacyjny drugiej strony.



Pielgrzymka hipisów jako przykład homeostazy systemu o zgodnych kodach

W tym miejscu historia Andrzeja Szpaka prowadzi nas jeszcze dalej.

Jeżeli potraktujemy grupę społeczną jako system, możemy zapytać nie tylko o to, kto do niej należy, ale przede wszystkim: co pozwala jej trwać? W języku cybernetyki byłoby to pytanie o homeostazę — o zdolność systemu do utrzymywania określonego stanu mimo nieustannych zmian jego elementów i otoczenia. W tym sensie szczególnie interesującym zjawiskiem są pielgrzymki hipisów. Na pierwszy rzut oka jest to paradoks. Ruch hipisowski kojarzył się przecież z odrzuceniem instytucji, konwencji i zorganizowanych struktur. Tymczasem ludzie funkcjonujący poza tradycyjnymi strukturami społecznymi potrafili stworzyć względnie trwałą formę wspólnego działania: spotykali się, przemieszczali razem, tworzyli wspólnotę i podporządkowywali się pewnym minimalnym regułom. Nie była to jednak organizacja w klasycznym sensie. Nie potrzebowała rozbudowanej hierarchii. Nie potrzebowała formalnego członkostwa. Nie potrzebowała nawet jednolitego światopoglądu. Potrzebowała czegoś znacznie prostszego: wystarczającej zgodności kodu komunikacyjnego.

Wspólny kod Jeżeli podstawowymi hasłami były: pokój — miłość — wolność — wspólnota,

to człowiek pojawiający się w grupie mógł zostać rozpoznany jako „swój” nie dlatego, że posiadał określony status, lecz dlatego, że jego zachowanie było kompatybilne z kodem grupy. To właśnie umożliwiało powstanie wspólnoty. Nie trzeba było znać wszystkich uczestników. Nie trzeba było kontrolować każdego człowieka. Wystarczyło, że uczestnicy potrafili rozpoznawać zachowania zgodne z podstawowym kodem. W tym sensie pielgrzymka była systemem o stosunkowo wysokiej zdolności samoregulacji.

Homeostaza bez centralnego sterowania

To jest szczególnie interesujące z punktu widzenia cybernetyki. Klasyczna organizacja utrzymuje porządek dzięki centrum sterującemu: reguła → polecenie → kontrola → korekta. Wspólnota pielgrzymkowa może funkcjonować inaczej: kod → rozpoznanie → reakcja grupy → korekta zachowania → utrzymanie kodu. Nie trzeba więc posiadać jednego centralnego regulatora.

Regulacja może być rozproszona pomiędzy uczestników. Jeżeli ktoś zachowuje się zgodnie z kodem, relacja jest podtrzymywana. Jeżeli zaczyna zachowywać się w sposób rażąco sprzeczny z kodem, grupa reaguje. W ten sposób system utrzymuje swój stan bez konieczności ciągłego wydawania poleceń.

To właśnie można nazwać homeostazą społeczną.

Szpak jako element regulatora

W tym modelu interesująca staje się również rola ks. Szpaka. Nie był on po prostu zewnętrznym obserwatorem hipisów. Jeżeli udało mu się stworzyć z nimi relację, jego obecność mogła stać się jednym z elementów stabilizujących system. Nie poprzez narzucanie zewnętrznego porządku, lecz poprzez wzmocnienie wartości, które były już częściowo obecne w grupie. Szpak nie musiał więc tworzyć całkowicie nowego kodu. Mógł działać poprzez jego przesunięcie i pogłębienie. Hipis mówił: „pokój i miłość”. Chrześcijaństwo mówiło: „miłuj bliźniego”. Nie są to twierdzenia identyczne. Ale ich częściowa zgodność tworzyła przestrzeń komunikacyjną, której nie było w przypadku zasady: „śmierć frajerom”.

Stabilność dzięki zgodności, nie identyczności I tutaj dochodzimy do ważnego rozróżnienia. Homeostaza nie wymaga, aby wszystkie elementy systemu były identyczne. Wręcz przeciwnie.

System może być stabilny właśnie dlatego, że jego elementy są różne, ale ich różnice nie niszczą podstawowej relacji. Hipis i ksiądz mogli różnić się niemal we wszystkim: strojem, stylem życia, światopoglądem, stosunkiem do instytucji czy religii. A jednak mogli komunikować się poprzez wspólny fragment kodu: pokój i miłość. To wystarczało, aby relacja mogła zostać utrzymana. Możemy więc zapisać tę zasadę w sposób bardzo prosty: stabilność systemu ≠ identyczność elementów

lecz: stabilność systemu = wystarczająca zgodność relacji między elementami.

Pielgrzymka jako system dynamiczny

Pielgrzymka jest przy tym szczególnie dobrym przykładem, ponieważ jej uczestnicy są ciągle w ruchu.

Zmieniają się ludzie.

Zmieniają się miejsca.

Zmieniają się sytuacje.

Pojawiają się konflikty, zmęczenie, różnice interesów i nowe osoby.

A mimo to może zostać zachowana ciągłość wspólnoty.

To jest właśnie istota homeostazy:

zmieniają się elementy i warunki, ale system zachowuje pewien zakres swoich podstawowych właściwości.

Nie jest więc konieczne, aby system był nieruchomy.

Wręcz przeciwnie.

Homeostaza jest zdolnością do zachowania tożsamości poprzez zmianę.

Dwa przypadki: gitowcy i hipisi

W ten sposób możemy zestawić dwa doświadczenia Szpaka.

Gici:

„Śmierć frajerom”.

Szpak:

pomoc, zaufanie, relacja.

Powstaje silna niezgodność kodów.

Rezultat:

wykorzystanie i kradzież.

Hipisi:

„Pokój i miłość”.

Szpak:

pomoc, wspólnota, miłość.

Powstaje częściowa zgodność kodów.

Rezultat:

możliwość stabilnej komunikacji i powstania wspólnoty.

Nie oznacza to, że hipisi byli „lepsi” od gitów w sensie moralnym.

Oznacza coś bardziej interesującego:

ich kod był bardziej kompatybilny z kodem relacyjnym, który Szpak próbował wprowadzać.

A gdy dwa systemy mają wystarczająco kompatybilne kody, mogą wejść w relację bez konieczności całkowitego podporządkowania jednego systemu drugiemu.

To właśnie może być jeden z mechanizmów homeostazy relacyjnej.

Od homeostazy do pola L

I tutaj pojawia się bezpośrednie przejście do naszego pojęcia Pola L.

Pole L nie wymagałoby, aby wszyscy uczestnicy systemu mieli te same przekonania.

Wymagałoby jedynie, aby różnice pomiędzy nimi pozostawały odwracalne i komunikowalne.

W przypadku gitów różnica między kodem Szpaka a kodem grupy prowadziła do wykorzystania jednej strony przez drugą.

Relacja traciła możliwość korekty.

W przypadku hipisów istniała większa przestrzeń wspólnego kodu.

Różnice pozostawały możliwe do negocjowania.

Można więc postawić hipotezę:

Homeostaza systemu społecznego jest możliwa wtedy, gdy różnice pomiędzy jego elementami pozostają w zakresie kompatybilności jego kodu relacyjnego.

A gdy różnica przekracza ten zakres, pojawia się coś, co w naszym modelu nazwalibyśmy utratą spójności pola L.

Wtedy system musi albo znaleźć nowy regulator, albo zmienić kod, albo wykluczyć element, którego zachowanie stało się niekompatybilne z jego reprodukcją.

Właśnie dlatego historia jednej księdza, jednej grupy młodzieży i jednej pielgrzymki może stać się ciekawym przykładem ogólniejszego problemu:

jak system społeczny zachowuje swoją tożsamość, kiedy jego elementy ciągle się zmieniają.


Leszek Smyrski


Może jestem szalony, że wziąłem taki temat, ale tak naprawdę to temat znalazł mnie.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo