Nowe zjawisko zagościło przy naszych marketach. Wychodząc ze sklepu, pchając przed sobą wózek wypełniony zakupami, zostałem zatrzymany, bardzo grzecznie, przez oryginalnie ubranego Pana. Padło pytanie: czy mógłbym odstawić Pana wózek? Wow, pomyślałem sobie może jakaś akcja promocyjna sklepu... może jakieś charytatywne telewizje zbieraja w ten sposób kase? Nie, okazało się, że akcję prowadziło dwóch czerwonych, jak barszcz marketowy naładowany chemią, meneli. Tylko w przypadku tych Panów chemia ograniczała się do alkoholu etylowego.
Po tym spotkaniu naszła mnie refleksja, albo Ci goście zaczeli oglądać TV, albo zaczeli czytać jakieś poradniki typu jak wysepić dodatkową kasę na browar? Albo w jakiś nie wytłumaczalny sposób ewolulowali? Dlaczego nie?
Czesc ekonomiczna tego przypadku. Odprowadajac dziennie 20 wózków można najmniej zarobic 20 zł. No, ale jeżeli otworzy się taki biznes pod kropkowanym owadem, nie można chyba liczyc na charytatywne gesty klientów, bo jak glosi haslo tej sieci „...lubimy niskie ceny”.
Oczywiście na koniec zdmychnalem nadzieje pysznej piany z piwa tego jegomoscia mowiac, ze w wozku nie ma monety tylko plastikowy substytut.
106
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze