Po katastrofie smoleńskiej zapanowała w Polsce atmosfera licytowania się kto będzie bardziej współczujący i kto bardziej zadośćuczyni rodzinom ofiar katastrofy. W efekcie rodziny ofiar otrzymały bardzo duże jak na polskie możliwości zadośćuczynienia finansowe. Rodzice, współmałżonkowie i dzieci ofiar katastofy w Smoleńsku otrzymały na skutek ugody z MON po 250 tysięcy złotych. Teraz możliwe, że odbije się to Polsce czkawką, bo ludzie całkiem rozsądnie rozumują, że skoro dostali jedni, czemu mają nie dostać ofiary innych wypadków?
Jak pamiętamy z doniesień medialnych jako pierwsi publicznie swoje niezadowolenie z niesprawiedliwego traktowania wyraziły rodziny ofiar katastrofy wojskowej CASY. Teraz podobne żądania kwotowe towarzyszą rodzinom policjantów, którzy zginęli na służbie. Nie ma się im co dziwić, bo w świetle obowiązującego prawa domagają się równego traktowania.
Śmierci nie da się ani wycenić, ani też zadośćuczynić, jednak czymś normalnym jest fakt, że w cywilizowanym kraju za tego typu wypadki państwo wypłaca rodzinom ofiar odszkodowania. Szkoda jednak, że wypłacając tak wysokie odszkodowania dla rodzin ofiar katastrofy w Smoleńsku nie pomyślano o skutkach takiej decyzji.
Należy spodziewać się, że tropem trzech rodzin policjantów (dwóch zmarłych w pościgu, jednego śmiertelnie postrzelonego) pójdą rodziny ofiar innych wypadków, gdzie funkcjonariusze ginęli na służbie. Podobnie mogą postąpić rodziny ofiar naszych żołnierzy na misjach zagranicznych. Nie są odosobnione także przypadki utraty życia na służbie w policji czy straży pożarnej.
Ciekawe jak sąd będzie wówczas uzasadniał różnicę w wysokości kwot wypłacanych rodzinom ofiar katasfroty smoleńskiej, w stosunku do kwot proponowanych rodzinom w innych tragicznych wypadkach. Konsekwencje te będą szczególnie odczuwalne dla budżetu oraz uznawane za dotkliwe społecznie w świetle zbliżającego się wielkimi krokami kryzysu gospodarczego.
Uzasadnianie różnic w wysokości odszkodowań będzie moim zdaniem ciężkie, bo czy dla rodziny zmarłego istotne jest, czy zginął on w najgłośniejszym lotniczym wypadku w historii, czy też bez całej medialne otoczki, pełniąc służbę na ulicach polskich miast, bądź zagranicznej misji wojskowej?


Komentarze
Pokaż komentarze (8)