Długo zastanawiałem się wczoraj nad postawami części użytkowników Salonu dotyczącymi rządu, Unii Europejskiej czy nawet służb mundurowych. Dochodzę do wniosku, że duża część komentujących niezależnie od tego kto by rządził i tak krytykowałaby działania władzy. To po prostu pewna konstrukcja psychiczna, która niezależnie od tego kto jest u władzy, nakazuje bycie "na nie"...
Niektórzy chyba bardzo tęsknią za poprzednim systemem. Duża część próbuje dzisiaj nadrobić swoją bierność do 89', głośno krzycząc i narzekając na działania obecnej, demokratycznie wybranej władzy. Sztandarowym przykładem jest tutaj lider największej partii opozycyjnej. Dziś to dużo łatwiejsze, dużo tańsze i konsekwencje praktycznie żadne nie grożą. Inni po prostu tacy są. "Zawsze w opozycji" można powiedzieć. Jestem pewny, że gdyby dziś rządził PiS, dokładnie taka sama liczebnie grupa ludzi narzekałaby i wykrzykiwała wyświechtane hasła o "zdradach", "hańbach" i "prowokacjach". Inna sprawa, że nie wyobrażam sobie nikogo bardziej podjudzającego ludzi, aniżeli Kaczyński.
Oczywiście poza nadrabiaczami za okres PRL oraz dorosłymi, dojrzałymi ludźmi, którzy wiecznie będą na nie, są też zwykli zadymiarze, którzy uaktywnili się chociażby 11 listopada. Oni też myślą, że policjant = zomowiec. Nasłuchali się głupot od swoich rodziców i teraz wierzą, że toczą jakąś wojnę o niepodległość. Współczesny "Donkichotyzm" możnaby rzec. Taka grupa istnieje, istniała i w przyszłości również będzie istnieć. Także Solidarność - o czym pisał Tomasz Kalita, wywołując oburzenie tych najświętszych - nie była hufcem aniołów i tam też zdarzali się zwykli chuligani. Niezależnie od systemu politycznego, ludzie zbytnio się nie zmieniają.
Co do "odwiecznych opozycjonistów" - jest ich w naszym kraju całkiem sporo. Nawet tych stosunkowo rozpoznawalnych. Dał temu najlepszy dowód Pospieszalski w miniony czwartek. Grzegorz Braun siedzący w jego programie na antenie TVP, mówiący, że TVP nie jest wolną telewizją, w której można swobodnie się wypowiadać, wypowiadał swoje słowa na antenie ogólnopolskiej, przed tłumem Polaków, siedząc u boku zgadzającego się z nim byłego prezesa TVP Bronisława Wildsteina, w programie zatrudnianego od lat niezależnie od prezesury w TVP Jana Pospieszalskiego. Cyrk!
Kolejny przypadek opozycjonizmu? Zagubiłem się wczoraj na profilu Pani Teresy Bochwic, która sama opisuje się jako osoba "od 50 lat będąca w opozycji". Sprawdziłem wiek autorki i dochodzę do wniosku, że niełatwe życie ma Pani Bochwic. Opozycjonistka od okresu wczesnego dojrzewania... w okresie PRL mogę to zrozumieć.
Po 1989 Teresa Bochwic także nie znalazała jednak swoich rządów i wówczas również była w opozycji. Była w opozycji za SLD, PiS, PO, nie pasował jej Olszewski, nie znalazła swoich wśród LPR i Samoobrony, ludowcy także jej śmierdzą. To musi być ciężkie życie. No, chyba że jednak któryś z rządow Teresie Bochwic pasował, a 50 lat opozycji wynika z tego, że weszła do niej jeszcze gdy jej wiek opisywała tylko jedna cyferka. Nie wnikam i chyba dalej wnikać nie chcę.
Warto się zastanowić jednak czy wszystko jest w porządku, skoro komuś nie pasuje kompletnie żaden polityk. Może się jest najzwyczajniej w świecie antysystemowym? Ciekawe czy w czasie rządów PiS z Jarosławem Kaczyńskim na czele, opisywana osoba także w opozycji była i co zmieniło się u byłego premiera od tamtego czasu, że teraz tak mu dopinguje...
Cieszy fakt, że coraz mniej tego typu antysystemowych opozycjonistów. Ludzie zauważają, że nie idąc do przodu wszystko może nam odjechać. Dlatego niezależnie od różnicy poglądów "warto rozmawiać" jak mawiał w swym programie "klasyk". Ci, którzy rozmawiać nie chcą, niechaj bawią się w swojej coraz mniejszej piaskownicy, zastanawiając się nad smoleńską brzozą, polską autonomią i możliwościami wejścia w życie drugiego paktu Ribbentrop-Mołotow.


Komentarze
Pokaż komentarze