Prawo i Sprawiedliwość szuka kreta we własnych szeregach - trąbiono o tym jeszcze jakiś czas temu, wskazując na coraz to nowe twarze, które rzekomo wynoszą cenne partyjne informacje poza zaklęty krąg prezesa. Szukano, wskazywano, dementowano, a ja uważam, że PiSowski kret wcale się ze swoją krecią robotą nie kryje.
W momencie gdy Prawo i Sprawiedliwość organizuje patriotyczne marsze, na każdym kroku mówi o podporządkowywaniu się przez Polskę Niemcom, posłowie PiS chodzą z biało-czerwonymi wpinkami w marynarkach, jeden z nowych polityków partii opluwa swój kraj, na dodatek składając hołd nikomu innemu, jak niemieckim sąsiadom.
Szczytem hipokryzji Prawa i Sprawiedliwości jest pouczanie wszystkich (miałem napisać na lewo i prawo, ale na prawo to już mało kto został) co do poziomu ich patriotyzmu czy odpowiednich zdaniem posłów partii Kaczyńskiego pronarodowych zachowań, w momencie gdy Jan Tomaszewski opluwa swój kraj. Były bramkarz reprezentacji Polski od lat znany jest z krytykowania PZPN, ale ponieważ każdy już znudził się rzucanymi przez Janka hasłami, w grudniu nasz wybitny, świeżo upieczony, polityk postanowił pojechać ostrzej.
Jan Tomaszewski nie poprzestał na komentowaniu poczynań PZPN, wziął się natomiast za naszą kadrę. Kadrę, której z jednej strony broni w kontekście orzełka na koszulkach, z drugiej nazywa ją "śmierciarką Smudy", biegnąc jednocześnie posłusznie do niemieckiej telewizji, aby opluwać swój kraj i opowiadać, że podczas Euro 2012 będzie on kibicował Niemcom. Dla fanów poszukiwania źródeł odpowiedni link tutaj. Nie ma chyba dla polityka bardziej służalczego zachowania, aniżeli szkalowanie swojego kraju w zagranicznych mediach.
O dużej hipokryzji zarówno całej partii, jak i samego golkipera świadczy nie tylko stosunek do reprezentacji swojego kraju w piłce nożnej. Otóż czytając życiorys nowego nabytku kwiatu polskiej prawicy, można znaleźć całkiem ciekawe elementy, takie jak członkostwo Patriotycznym Ruchu Odrodzenia Narodowego, który popierał wprowadzenie stanu wojennego. Ciekawe czy Tomaszewski spacerował wraz z Prezesem Kaczyńskim ulicami Warszawy w XXX jego rocznicę.
Szkoda, że Tomaszewski nie pozostał w pamięci ludzi jako sportowiec, a próbuje zmazać swoją legendę z Wembley wywodami politycznymi, tropieniem afer i pomawianiem wszystkich dookoła, zamiast skupianiu się na własnej, chyba nie do końca krystalicznej osobie. Chyba od wizytowania namiotu Solidarnych na Krakowskim Przedmieściu w okresie kampaniii wyborczej - czego byłem świadkiem - Tomaszewski pogubił się jeszcze bardziej.


Komentarze
Pokaż komentarze (46)