"Przed pięciu laty obradował w tej sali zjazd ; dziś rozpoczął pracę zjazd zwyczajny. W zestawieniu tych dwóch słów kryje się ogrom napięć i przeżyć, trudu i dokonań. Pamięć działa selektywnie, niejedno łagodzi i oddala. Nie zatarły się w niej jednak kontury niedawnego przecież czasu, kiedy kraj nasz pogrążył się w głębokim kryzysie, znalazł się w obliczu skrajnego zagrożenia. Niczego, co w minionych latach było udziałem partii, narodu, nie okrywamy milczeniem. Załamanie obarczonej błędami strategii minionej dekady, wezbrana fala społecznego, niezadowolenia oraz ofensywa żerujących na nim sił kontrrewolucji — wszystko to zbiegło się z poważnym zaostrzeniem sytuacji międzynarodowej, z kolejną imperialistyczną próbą odwrócenia biegu historii. Kosztem naszego narodu, na jego „żywym ciele" i jego rękami zamierzano posłużyć się rozdartą wewnętrznie Polską do podważenia układu sił w Europie, do destabilizacji jej ładu pokojowego. Sytuacja była dramatycznie trudna. Partia nie utraciła jednak wiary w instynkt i rozum klasy robotniczej, w poczucie patriotycznej odpowiedzialności naszego narodu. Kierowała się niezmiennie przekonaniem, że trzeba widzieć zasadniczą różnicę między ekstremą, jej inspiratorami i wodzirejami, a milionami uczciwych ludzi, którzy najczęściej bezwiednie dali się wciągnąć w niebezpieczną grę. Szerokim kręgom społeczeństwa pozostawiliśmy czas na odczytanie istoty antysocjalistycznych koncepcji, na „odczarowanie" demagogii, zdemaskowanie szkodliwych dla Polski poczynań i intencji. Po środki nadzwyczajne sięgnęliśmy w momencie najwyższej konieczności, by obronić państwo przez rozkładem, gospodarkę — przed ruiną, a społeczeństwo — przed konfliktem bratobójczym. Użyliśmy ich nie dla odtworzenia „starego", lecz dla obrony „nowego" — dla utorowania drogi dziełu socjalistycznej odnowy. Zadeklarowałem to uroczyście 13 grudnia 1981 roku. Z całą mocą potwierdził to Komitet Centralny na pamiętnym VII Plenum. Tą drogą szliśmy konsekwentnie. Tempo i stopień przezwyciężania trudności są zróżnicowane. Satysfakcję z tego, co udało się już zdziałać, łączymy ciągle ze świadomością niedostatków. Wciąż jeszcze borykamy się z trudnościami codziennego bytu. Ciągle też daje znać o sobie spuścizna urazów, rozczarowań, nieufności.
Zdajemy sobie sprawę, że bariery zarówno w sferze materialnej, jak i w świadomości społecznej można przezwyciężać tylko stopniowo. W tej sytuacji pojawia się pytanie — czy obnażając słabości, ujawniając zaniedbania, nie dajemy żeru przeciwnikowi? Może powstać takie wrażenie. Ale w istocie w ten sposób odbieramy mu inicjatywę. Prawda, choćby i gorzka, to nasz oręż. Posługując się nim śmiało, postępujemy w duchu leninizmu, który właśnie z klasowej analizy rzeczywistości, z jawnego i śmiałego stawiania najtrudniejszych problemów czerpie swą niespożytą siłę."
Kto zgadnie czyje to przemówienie???? To przemówienie Wojciecha Jaruzelskiego z X Zjazdu PZPR.Ale czy nie przypomina Wam tekstów z ostatniego zjadu PIS...:-)
Komentarze
Pokaż komentarze (3)