Minister Julia Pitera zabrała się do roboty.Po przejrzeniu wielu dokumentów okazało się,że w ramach budowania "taniego państwa" ministrowie rządu "wspaniałego"Jarosława Kaczyńskiego szastali kasą nan lewo i prawo.I tak (cytat za tvn24.pl i dziennikiem) " Z luksusowych hoteli najczęściej korzystali urzędnicy Ministerstwa Finansów, którzy łacznie w ciągu 24 miesięcy wydali w nich 209 tys. zł. Ekipa pod egidą szefowej resortu Zyty Gilowskiej oraz Stanisława Kluzy wydawała miesięcznie na hotele ok. 9500 zł."
Tak sobie myślę że pisowcy wzięli sobie do serc zasadę "gdzie drwa rąbią tam wióry lecą".Ale czy te wióry aby nie za drogie?Jak w świetle tych informacji wygląda prezes Kaczyński ze swymi tekstami o tanim państwie?Czy choć raz przyzna się do błędu i poprostu przeprosi(w końcu to jego podwładni "urzędowali" za państwowe pieniadze).
Na szczęście ekipa PIS odeszła i teraz odbywa się po nich "sprzątanie".Fakt "miotła" idzie ostro ,ale ile ma roboty...


Komentarze
Pokaż komentarze