Podziwiam to jak polscy politycy potrafią zajmować się sprawami niezbyt istotnymi. Idiotyczne słowa Jarosława Kaczyńskiego o "zakamuflowanej opcji niemieckiej" zostały rozdmuchane do granic absurdu. Pobudzając przy okazji Ślązaków do deklarowania narodowości śląskiej w czasie spisu powszechnego.
Zamiast gadać o Ślązakach Jarosław Kaczyński powinien natomiast usiąść i poczytać "NIE", bo znalazłby w nim amunicję do walki z Platformą. I to taką, która wyzwoliłaby naprawdę solidny skandal. Kłopot polega na tym, że to co pisze w "NIE" Andrzej Rozenek nie pasuje do wizji spisku smoleńskiego, więc PiS samo pozbawia się możliwości ataku. Wszystko przez to, że tygodnik Urbana odziera smoleńską katastrofę z mistycznej otoczki.
Warszawska prokuratura odrzuciła, w zasadzie bez zapoznania się, zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa jakie redakcja "NIE" złożyła na ręce niezależnego ponoć Prokuratora Generalnego. Domniemanym przestępcą miał być Bogdan Klich, urzędujący szef Ministerstwa Obrony Narodowej.
Chodzi o rzecz prozaiczną - pogwałcenie ustawy Prawo Zamówień Publicznych przez dzierżawę samolotów marki Embraer, którą Klich przeforsował po trupach ofiar katastrofy smoleńskiej. Wreszcie miał bowiem okazję ku zrealizowaniu tego, do czego przymierzał się całe swoje urzędowanie.
Pisałem już o tym, że piloci 36. SPLT szkolili się na symulatorach embraerów, podczas gdy nie było środków na szkolenie na tupolewach. Żeby nie było - nie pisałem o tym tylko na podstawie publikacji "NIE", bo tak szczęśliwie się składa, że w 36. SPLT mam swojego wróbelka, który ćwierka mi od czasu do czasu o tym co się tam dzieje.
Z tego co się dowiedziałem i co potwierdzone jest również przez źródła "NIE", w 36. SPLT panuje i panował koszmarny bałagan, a na porządku dziennym jest fałszowanie dokumentacji. Na tyle bezczelne, że wygląda na to, że Arkadiusz Protasiuk, pilot feralnego lotu, nie miał prawa startować 10 kwietnia.
Teoretycznie współgra to wszystko z teorią odpowiedzialności PO za katastrofę smoleńską. Ale nie tak całkiem. Za ten bałagan odpowiadają również pisowscy ministrowie - Radosław Sikorski (obecnie PO) i Aleksander Szczygło, który miał pecha zginąć w katastrofie.
Zapewne dlatego Jarosław Kaczyński nie używa podsuwanych przez "NIE" argumentów świadczących o całkowitym braku profesjonalizmu ministra popieranego przez Donalda Tuska. Musiałoby się bowiem wydać, że i on popierał niekompetentnych ludzi.
Dlatego woli też pieprzyć bzdury o Ślązakach zamiast przycisnąć rząd. Zresztą, jemu też opłaca się sztuczny konflikt między PO a PiS. Tylko w takim zestawieniu Prawo i Sprawiedliwość ma bowiem szanse na przyzwoity wynik wyborczy.
A że PO może w efekcie robić co chce? To już inna sprawa.
Do następnego,
Intel-e-gent


Komentarze
Pokaż komentarze