intel-e-gent intel-e-gent
224
BLOG

Miałkość nadchodzącej prezydencji

intel-e-gent intel-e-gent Polityka Obserwuj notkę 4

W prima-aprilis wszystkim uciekł rzadki przypadek merytorycznej krytyki rządu. Tego wiekopomnego aktu dokonał Sojusz Lewicy Demokratycznej ustami swojego przewodniczącego Grzegorza Napieralskiego oraz byłego szefa SLD Leszka Millera. Cóż to musiał być za duet.

SLD skrytykowało rząd za marne przygotowanie do nadchodzącej wielkimi krokami polskiej prezydencji w UE. Zwrócono uwagę, że w zeszłym roku Donald Tusk i jego ekipa wyznaczyli sześć priorytetów, które były, w ocenie SLD, dość konkretne, a teraz:

Kilkanaście dni temu rząd przyjął nową listę. Ogranicza się do trzech punktów - integracja jako źródło wzrostu, bezpieczna Europa i Europa korzystająca na otwartości.

W ocenie Leszka Millera, któremu akurat doświadczenia w dziedzinie UE odmówić nie można, są to priorytety tak mało konkretne, że każde zaniechanie będzie można przedstawić jako sukces. Co z pewnością, moim zdaniem, wiąże się ze zbliżającymi się wyborami parlamentarnymi, w czasie których rząd Platformy będzie pilnie potrzebował mocnych argumentów dla swoich PRowców.

Sojusz boleje również nad faktem, że brak jest jakichkolwiek debat nad priorytetami polskiej prezydencji i odgraża się, że takowe zorganizuje. W Sejmie lub poza nim. Oby wyszło to lepiej niż osławione zapowiedzi punktowania rządu w każdy wtorek, bo jakoś ani widu, ani słychu, by posłowie SLD co wtorek urządzali konferencję i krytykowali bądź chwalili rząd.

W krytyce rządu w kontekście przygotowań do prezydencji SLD ma jednak rację - przyjęte priorytety są tak ogólnikowe, że można z nimi zrobić dosłownie wszystko. I urządzić parę ładnych nasiadówek unijnych liderów, w czasie których Donald Tusk będzie się ze wszystkimi ściskał do kamer. Miejmy nadzieję, że nie popadnie w przesadę i nie będzie zbyt mocno ściskał się z Berlusconim, bo jeszcze żona będzie o Donalda zazdrosna.

Przemknięcie tej krytyki bez echa jest tylko dowodem na to jak marne mamy media. Które wolą się koncentrować na absurdalnych sporach o pomniki i obchody.

A z kolei SLD zamiast powtarzać te tezy niczym mantrę przez kilka dni, woli walnąć w rząd spotem o drożyźnie. Choć nie przekona nim do siebie elektoratu, który już został zawłaszczony przez PiS.

Jeżeli liderzy Sojuszu będą nadal tak niekonsekwentni, to wygląda na to, że nie będzie na kogo głosować.

Do następnego,

Intel-e-gent

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Polityka