Pod miłościwymi rządami Hanny Gronkiewicz-Waltz i kochającej demokrację Platformy Obywatelskiej warszawiakom wiele wolno. Mogą wyrażać swoje zdanie w sprawie pomnika Lecha Kaczyńskiego lub (i) katastrofy smoleńskiej. Mogą też brać udział w konsultacjach społecznych w sprawach tak istotnych jak nowy trawnik czy kolejne 20 metrów ścieżki rowerowej.
Nie mogą jednak wyrażać swojego zdania w kwestiach tak nieistotnych jak, na przykład, prywatyzacja Stołecznego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej czyli SPEC-u. Ekipa PO z tzw. Bufetową na czele postanowiła bowiem przykryć deficyt finansów miasta prywatyzacją (czy raczej komercjalizacją i sprzedażą) tego przedsiębiorstwa. I jakoś uwielbiające krzyczeć w obronie pieniędzy obywateli media siedzą cicho.
A wypadałoby jednak zwrócić uwagę na fakt, że władze miasta chcą sprzedać spółkę mającą faktycznie status monopolisty i która obecnie nie musi przynosić zysków (ma nie przynosić strat, a to co innego). Szczególnie, że w momencie, w którym ktoś wyłoży parę miliardów złotych na SPEC będzie chciał te pieniądze odzyskać. Najlepiej szybko.
Co to oznacza dla warszawiaków, tak chętnie i samobójczo głosujących na PO? Proste - podwyżki cen ciepła, które ograniczać będzie tylko URE, ale naprawdę nie jest trudno dobrze uzasadnić parę podwyżek w roku.
Ale w tej sprawie warszawiakom nie wolno się wypowiadać. Przecież Platformie i pani Gronkiewicz-Waltz nie od dziś wiadomo, że prywatne jest lepsze niż publiczne. Szczególnie, jeżeli można na tym zarobić na kolejne kampanie wyborcze.
Do następnego,
Intel-e-gent


Komentarze
Pokaż komentarze (16)