Tydzień temu chciałem, na podstawie wyroku świdnickiego sądu, kupować wybory. Sędzia Małgorzata Wurm-Klag uznała bowiem, że kupienie 1000 głosów miało znikomy wpływ na wynik wyborów. Tymczasem wczoraj ten sam sąd, ale inna sędzia uznał, że jednak wyborów kupować nie można. Popadłem więc w konfuzję i postanowiłem nie kupować wyborów do czasu wyjaśnienia sprawy.
Sędzia Jadwiga Wójcikiewicz (zapiszmy jej nazwisko złotymi zgłoskami w annałach polskiego sądownictwa) uznała, że Platforma Obywatelska jednak kupowała wybory i unieważniła je. Przez co Wałbrzych, w zasadzie, pozostaje bez prezydenta. W zasadzie, bo Piotr Kruczkowski (PO) wciąż może się odwołać od wyroku do wyższej instancji, czego władze Platformy nie wykluczają.
Tymczasem jednak, na koszt mieszkańców Wałbrzycha, Piotr Kruczkowski przebywa w Rzymie (zgadnijcie po co), a władze krajowe PO zachowują znaczące milczenie. Premier Donald Tusk, tak lubiący chwytać za jaja, kolejno, pedofili, sprzedawców dopalaczy i cukrowych spekulantów siedzi cicho i nie krzyczy, że demokracja bądź ludzie są zagrożeni.
A to dziwne, że premier, który będąc jeszcze w opozycji przy byle kichnięciu SLD (lub PiS) krzyczał o zagrożeniu demokracji, siedzi cicho. Powinien wręcz alarmować i domagać się schwytania Kruczkowskiego w kiblu. No, ale Kruczkowski jest z PO, a działacze dolnośląskiej Platformy przyznawali rozbrajająco, że problem nie tkwi w kupowaniu głosów, ale w tym, że PO dała się złapać.
W świetle Wałbrzycha warto zwrócić uwagę na jeszcze jedną ciekawą rzecz związaną z wyborami samorządowymi. Mianowicie na wynik PSL w wyborach do sejmików wojewódzkich, który zawsze mocno odbiega od sondaży przedwyborczych. Ciekawe, czy ma to związek z olbrzymią liczbą głosów nieważnych? Warto się zastanowić, bo wygląda to tak, jakby Platforma była amatorem przy swoim koalicjancie.
W każdym razie zajaśniała nam jakaś ożywcza jutrzenka. Tylko czemu dwie różne sędzie i dwa różne wyroki w podobnej sprawie?
Do następnego,
Intel-e-gent


Komentarze
Pokaż komentarze (14)