intel-e-gent intel-e-gent
502
BLOG

"Jedna Polska" Tuska

intel-e-gent intel-e-gent Polityka Obserwuj notkę 2

Polski światek polityczny żył wczoraj kolejnym sukcesem Donalda Tuska w dziedzinie rozbijania konkurencji - wyciągnięciem Bartosza Arłukowicza z SLD. Nie wiem jakie naprawdę były powody decyzji szczecińskiego polityka, ale te oficjalne ubawiły mnie nieprzeciętnie.

Arłukowicz przeszedł bowiem do PO ponieważ SLD zbyt często głosuje razem z PiS. Nie wiem, czy zdaje sobie sprawę, że wystarczy przejrzeć wyniki głosowań Sejmu by uświadomić sobie, że równie często będzie to robił w Platformie. O ile nie częściej, bo co prawda PO z PiSem popisowo się kłócą, ale jak przychodzi do ideologii albo kopania lewicy to różnice między nimi nagle znikają.

Ale nie to jest najważniejsze. Ważniejszy jest trend, który dało się już zaobserwować w czasie kampanii prezydenckiej - Donald Tusk z obawy przed porażką podsyca antypisowski sentyment wyciągając z lewicy polityków, którzy są w konflikcie z wierchuszką SLD. Może sobie na to pozwolić, bo w partii rządzi niepodzielnie i może wepchnąć na jedynkę dowolnego polityka nie licząc się z lokalnymi działaczami. Coś, na co nie może pozwolić sobie Napieralski, choć bardzo by chciał.

Dodatkowo Tusk przekupuje polityków lewicy stołkami lub obietnicą stołków. Cimoszewicza kupił samą obietnicą, po czym zapomniał o nim natychmiast po zwycięstwie Komorowskiego. Arłukowiczowi zaoferował stołek, ale możemy być pewni, że po wyborach dotychczasowa gwiazda lewicy zorientuje się, że zostało mu tylko posłowanie. O ile Tusk nie pozwoli działaczom z Szczecina na zmianę jedynki na niebiorące miejsce, ale w to akurat wątpię.

Siłą rzeczy Arłukowicz zamienił mocną pozycję w SLD na słabą w PO. Szczególnie, że wątpliwe jest, aby młodzi działacze Sojuszu, którzy budowali jego pozycję w SLD przeszli do PO. Będzie musiał więc wszystko zaczynać od początku, co pewnie nie będzie takie trudne - ma już doświadczenie, w końcu to nie pierwsza zmiana barw partyjnych w jego życiu.

SLD popełniło, przy okazji, błąd odwołując konferencję na której chciało uświadamiać nas jak buduje układ minister Grabarczyk. Należało zignorować transfer Arłukowicza i robić swoje. Niestety, tak to jest gdy rzecznik prasowy i władze partii nieudolnie próbują robić PR zamiast polityki. Jeżeli nie umie się robić PRopagandy na poziomie Platformy (bo nie ma się zaprzyjaźnionych mediów), to powinno się robić politykę, choćby nieudolną.

Donald Tusk może się więc chwalić kolejnym sukcesem w budowie "Jednej Polski". Ciekawe kogo jeszcze ściągnie? I czy uświadamia sobie, że im więcej transferów tym jaśniej widać jak bardzo Platforma stała się partią władzy za wszelką cenę?

Do następnego,

Intel-e-gent

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka