Nie wiedzieć czemu media nadal żywią się sprawą transferu Arłukowicza do Jednej Polski, przepraszam, Platformy Obywatelskiej. I rozważają kto jeszcze może przejść do najbardziej bezideowej partii władzy jaką widziała Polska od czasów PZPR z późnych lat osiemdziesiątych ubiegłego stulecia. Zupełnie jakby nie było innych problemów.
Zapewne dlatego, że nie ma. Nie ma co pisać o zadziwiająco miernym (i w sumie zbędnym) logo polskiej prezydencji, które znane będzie tylko w Polsce. Bo czy ktoś zna logo węgierskiej prezydencji?
I nie ma też co pisać o tym, że w Wałbrzychu będzie powtórka wyborów, bo przecież Piotr Kruczkowski (PO) był tak miły, że zrezygnował z funkcji prezydenta miasta zanim jeszcze wypowiedziała się kolejna instancja (ale po podróży do Rzymu na koszt podatnika). Wystarczył mu wyrok sądu okręgowego, że wybory były kupowane przez polityków i działaczy Platformy.
To dziwne, ale tak chętnie grzmiący na sprzedawców dopalaczy czy kiboli premier, nie ma jakoś w sprawie Wałbrzycha nic do powiedzenia. Podobnie wielkie autorytety medialne "Gazety Wyborczej", TVN czy też chociażby Tomasz Lis. Panuje cisza, choć politycy PO ( a zapewne i nie tylko PO) psuli demokrację w sposób jak najbardziej kryminogenny, kryminalny a nawet chamski. Nikt jednak nie woła, by korumpujących wyborców polityków dorywać choćby w kiblu.
Tak, ja rozumiem, kibole to wielki problem. Z stadionowym chamstwem nie chciano sobie poradzić przez 20 lat z okładem i trochę potrwa nim zmieni się mentalność prezesów i działaczy sportowych. Tyle, że narzędzia prawne są, wystarczy chcieć je stosować.
Co innego z korupcją wyborczą i donosami o bardziej ordynarnych sposobach fałszowania wyników. Tu trzeba się zastanowić jak zmienić system wyłaniania członków komisji wyborczych, by lokalne władze nie miały wpływu na ich obsadę. I trzeba rozważyć też jakie kary ustalić za kupowanie głosów i czy prokuratura nie powinna ścigać takich przestępstw z urzędu (po np. doniesieniu medialnym).
Kupowanie głosów i fałszowanie wyborów to są bowiem naprawdę poważne sprawy. Nikt nie może nas zapewnić, że działo się tak tylko w Wałbrzychu. Sygnały o korumpowaniu wyborców dochodzą także z małych gmin na Mazowszu, Podlasiu. A liczba głosów nieważnych w wyborach sejmików wojewódzkich jest naprawdę zastanawiająca. Szczególnie w kontekście tego, że PSL zdobył znacznie więcej głosów niż wskazywały sondaże. Zaś to na poziomie województw są naprawdę duże pieniądze i naprawdę duże możliwości umieszczania swoich na ciepłych posadkach.
Ale media wolą żyć politycznymi transferami i podkreślać geniusz Tuska. Albo pozytywnie, jak zaprzyjaźnione za 500 milionów dotacji Warszawy na stadion, TVN albo negatywnie jak środowisko "Gazety Polskiej" i "Rzeczpospolitej".
Tusk doskonale wiedział kiedy ogłosić transfer Arłukowicza. Gdyby nie on, może jakiś dziennikarz z nudów zainteresowałby się Wałbrzychem.
Do następnego,
Intel-e-gent


Komentarze
Pokaż komentarze (3)