Tomasz Terlikowski, znany szerzej jako domorosły ekspert od in vitro, aborcji oraz problematyki homoseksualnej i człowiek, na widok którego można dojść do wniosku, że nie każdy powinien mieć prawo do przekazywania swoich genów, wyciągnął bardzo autorytatywne wnioski z projektu ustawy o związkach partnerskich złożonego przez SLD.
(Tak, pierwszy akapit jest jednym zdaniem)
Pan Terlikowski doszedł mianowicie do wniosku, że Sojusz Lewicy Demokratycznej chce w ten sposób dyskryminować małżeństwa. Wszystko dlatego, że SLD chciałoby, aby osoby pozostające w związku partnerskim mogły się wspólnie rozliczać z podatków (ale nie mogłyby mieć wspólnoty majątkowej), zasięgać informacji o swoim zdrowiu czy dziedziczyć bez konieczności zapisów w testamencie. Warto dodać, że ustawa nie precyzuje jakiej płci mają być partnerzy - mogą być jednej albo dwóch.
Zapewne to najbardziej boli pana Terlikowskiego, który homoseksualistów nienawidzi, a małżeństwo uważa za "dozgonne" (i pluje na prawo do rozwodów). Nie daj boże te cholerne pedały i lesby nie będą musiały błagać w szpitalu o informację o stanie zdrowia ukochanej osoby. I nie daj boże będą mogły po sobie dziedziczyć. A przecież wiadomo, że po takim pedale czy lesbie powinna dziedziczyć rodzina, która powinna takiej osoby powinna była się wyrzec, a odziedziczony majątek zapewne przekazać na budowę odpowiedniego relikwiarza dla papieskiego zęba.
Żebyśmy mogli bardziej się ubawić imć Terlikowski twierdzi, że to pomysł SLD jest absurdalny. A nie poglądy redaktora z Frondy. Który sądzi, że in vitro i aborcja są porównywalne do Holokaustu (co pięknie wyśmiał Jerzy Urban) a poza tym sądzi, że związki międzyludzkie można rozpatrywać na czarne - białe. Co jest bzdurą, bo jest jeszcze pełna gama odcieni szarości.
Terlikowski bezczelnie udaje jeszcze, że nie rozróżnia legalizacji (w sensie umocowania w systemie prawnym) od legalności (czyli nie pozostawania w sprzeczności z prawem) związków partnerskich. I wywodzi, że związki partnerskie są w Polsce legalne. Ależ oczywiście panie Tomaszu, jak miło, że pozwala mi pan mieszkać z moją partnerką. Ale wie pan, chciałbym w awaryjnej sytuacji zasięgnąć wiedzy o jej stanie zdrowia z pominięciem jej mamusi. I sądzę, że podobne intencje przyświecają większości osób zainteresowanych wprowadzeniem do polskiego systemu prawnego pojęcia związku partnerskiego.
A może Terlikowski nie udaje? W sumie ktoś, kto twierdzi, że aborcja i in vitro to Holokaust raczej nie jest specjalnie lotny. Albo cały czas unosi się w oparach takiego absurdu, że już dawno stracił kontakt z rzeczywistością.
I może dlatego ktoś powinien zabrać mu klawiaturę.
Do następnego,
Intel-e-gent


Komentarze
Pokaż komentarze (23)