Nie wiedzieć czemu dla polityków i mediów ważniejsze od mało śmiesznego żartu Tuska jest to, że Jarosław Kaczyński wchodził na salę przy dźwiękach piosenki zespołu Queen. Jak wiadomo wokalista tej grupy miał wielu partnerów i zmarł na AIDS. To, że utwór zaserwowany przez spin doktorów PiSu jest używany na wielu imprezach przez wzgląd na jego rytmiczność i oddziaływanie na publikę już uwadze upierdliwców uszło.
To, że Kaczyński nie ma do zaproponowania niczego poza tym, co już wielokrotnie proponował nie ulega wątpliwości. Wciąż strasząc staje się coraz mniej groźny i sam siebie spycha powoli na margines. Duży, ale jednak margines. Ponieważ jednak nic tak nie mobilizuje jak wróg, Platforma nie może sobie pozwolić na to, by wyborcy zapomnieli kto jest zagrożeniem, w czym usłużnie pomagają jej ludzie mediów, koncentrując wszystko wokół Jarosława Kaczyńskiego.
Jarosław Kaczyński jest więc najważniejszą postacią polskiej polityki. Nie dlatego, że ma realną szansę na wygranie wyborów (bo nie ma), ani dlatego, że ma do zaproponowania coś sensownegp (też nie ma). Jest najważniejszy, bo tylko on może być wrogiem, który jest tak bardzo potrzebny Platformie do zwycięstwa. I tylko walką z nim można uzasadniać brudne chwyty w postaci kupowania wyborów.
Gdyby nie Jarosław Kaczyński zarówno PiS jak i PO pogrążyłyby się już w odmętach niepamięci i niesławy tak jak dawniej AWS. Tamtej prawicy zabrakło wyraźnego wroga, bo nie był nim już oswojony Sojusz Lewicy Demokratycznej, tym bardziej, że sami politycy SLD zgadzali się z tezą, że "im wolno mniej". Siłą rzeczy prawicy potrzebny był wróg i pojawił się - w postaci mitycznej Grupy Trzymającej Władzę i stojącej za Rywinem. Nikt nie wnikał w fakty, nikt nie sprawdzał starej dobrej zasady cui profit, tylko wszyscy rzucili się na SLD na czym wypłynęły PO i PiS.
Kiedy SLD było już niegroźnym bezzębnym kundelkiem trzeba było poszukać nowej osi konfliktu. Donald Tusk znalazł Jarosława Kaczyńskiego, a Jarosław Kaczyński znalazł Układ. Lepiej wyszedł na tym Donald Tusk, który z miejsca stał się bożyszczem mediów. I, w ostateczym rozrachunku, zgarnął całą pulę. Co więcej, ma szansę powtórzyć ten sukces.
Dlatego też tak ważne jest straszenie Jarosławem Kaczyńskim i PiSem. Dlatego też tak ważne jest ośmieszanie przeciwnika, by ten denerwował się i gadał głupoty, o co naprawdę nie jest trudno. Dzięki temu prowadzący politykę stopniowego zaciskania pętli autorytaryzmu i monopartyjności Donald Tusk wciąż może jawić się jako obrońca demokracji.
Gorzej, że zagrożenie to ucieka większości uważnych obserwatorów, nadal bojących się Jarosława Kaczyńskiego. Któremu zostało raptem kąsanie i marzenia o władzy. Choć, jeżeli nadal będzie stawiany w centrum zainteresowania może kiedyś znów wypłynąć.
Gdyby więc nie było Jarosława Kaczyńskiego, należałoby go wymyślić. Inaczej Platforma nie mogłaby myśleć o sukcesie wyborczym. Dlatego też jest on tak ważny dla Donalda Tuska.
Do następnego,
Intel-e-gent


Komentarze
Pokaż komentarze (12)