Szef Prawa i Sprawiedliwości wyznaczył kierunek w jakim będzie szła kampania wyborcza jego partii. Obok, co oczywiste, Smoleńska, bo ten temat jest sam w sobie jednym z lejtmotywów kampanii PiS.
Swoim wyznawcom Jarosław Kaczyński nakazał się nieobawiać zmiany władzy, bo kolejnych 4 latach rządów Platformy nie będzie już czego zbierać. Zwrócił tu uwagę na pisowskie praktyki obecnego rządu - wkraczanie służb o 6 rano do domów ludzi o niewygodnych poglądach i na ciągłe wyszukiwanie wrogów i konfliktów (no bo czym niby jest rozpętywanie wojny z dopalaczami albo kibolami jak nie tym samym co walka z układem?).
Ale znalazł też nowy "układ", bo przecież nie byłby sobą gdyby tego nie zrobił. Jarosław Kaczyński zwrócił uwagę na to, że brak u nas bogaczy o talentach Billa Gates'a czy Warrena Buffeta. W związku z czym ich majątki są "niewiadomego" pochodzenia.
Kiedy Jarosław Kaczyński mówi o "niewiadomym pochodzeniu" wtedy doskonale wiadomo, że chodzi o niejasne interesy. Rzucił w twarz polskim oligarchom - Kulczykowi, Walterowi, Solorzowi-Żakowi i innym, że swych majątków dorobili się na styku sfery publicznej i prywatnej w sposób niecałkiem uczciwy. Znając ich historię - można mieć wątpliwości co do czystości interesów, ale żaden sąd nie skazał żadnego z polskich oligarchów za ciemne interesy. Kaczyński zamierza więc klasycznie wykorzystać niechęć do bogatych w kampanii wyborczej.
Mnie jednak bardziej interesuje (i śmieszy) fakt, że Kaczyński krytkuje PO za to co jego rząd, jak wynika choćby z raportu Kalisza, uprawiał sam i na większą skalę. A przynajmniej bardziej bezczelnie. Naruszanie demokracji, tendencje autorytarne i lekceważenie wolności słowa było codziennością lat 2005-2007. To co obecnie robi Platforma, choć ma ten sam cel, jest o wiele bardziej subtelne.
Można się więc zgodzić, że po kolejnej kadencji rządów PO może nie być czego zbierać. Tendencja władz Platformy do budowania partii, którą osobiście nazywam Jedną Polską z uwagi na jej podobieństwo do Jednej Rosji Putina, wyraźnie wskazuje na to, że demokrację Tusk ma w głębokim poważaniu.
Ale zastąpienie Tuska Kaczyńskim z pewnością sytuacji nie poprawi. Szkoda tylko, że patrząc na pozostałe partie trudno wierzyć w to, że ktoś mógłby powstrzymać niekorzystne zmiany jakie zachodzą w naszym kraju.
Do następnego,
Intel-e-gent


Komentarze
Pokaż komentarze (9)