SLD poczuło wiatr w żagle i postanowiło skorzystać z wątpliwej jakości prezentu podarowanego przez prawicę czyli odkurzenia tematu aborcji. Temat, sam w sobie ważny, prawica postanowiła odkurzyć, bo niektórym marzy się całkowite ubezwłasnowolnienie kobiet. Tak jakby, za przeproszeniem, najważniejszym problemem kraju była macica i zarodek.
Macice i zarodki nie powinny nas zajmować, szczególnie wtedy gdy nie są nasze, więc SLD postanowiło skierować do Sejmu projekt dopuszczający aborcję do 12 tygodnia ciąży na życzenie, a później w wypadkach określonych w obecnej ustawie (czyli w tak zwanym kompromisie aborcyjnym). Inaczej mówiąc - lewica chce, by każdy decydował o tym w zaciszu własnego sumienia, a ryzyko wystąpienia aborcji ma zmniejszyć przewidywana w projekcie refundacja antykoncepcji i edukacja seksualna.
Projekt ten nie ma jednak szans przejścia przez Sejm. Podejrzewam, że nie przejdzie nawet do komisji, jak projekt tak zwanych obrońców życia. Ale jest w nim też propozycja, którą należałoby uwzględnić w obecnym prawie. Mianowicie zakaz odmowy wykonania legalnego zabiegu z powodu tzw. klauzli sumienia. Zakaz ten dotyczyłby tylko i wyłącznie placówek związanych kontraktem z NFZ i trzeba przyznać, że od dawna powinien już funkcjonować w polskim prawie.
Co więcej, uważam, że możliwość zasłaniania się klauzulą sumienia przez lekarzy powinna w ogóle zniknąć z polskiego prawa. Nikt nikomu, pod pistoletem, nie nakazuje kształcenia się na medycynie, a na studia idzie się będąc na tyle dorosłym, by wiedzieć, że czasem zdarzą się sytuacje trudne etycznie. Jeżeli nie jestem w stanie zostać ginekologiem z uwagi na cień szansy, że będę musiał dokonać aborcji, to idę na księdza albo zakonnika. Nie muszę być lekarzem.
Swoją drogą, wyobraźmy sobie lekarza będącego Świadkiem Jehowy (przepraszam Świadków za użycie ich jako przykładu) i pracującego na ostrym dyżurze. Odmowa wykonania transfuzji może być w tym momencie zabójcza dla pacjenta, prawda?
Osobiście sądzę, że to właśnie projekt SLD jest autentycznym kompromisem w tej sprawie. Nikt bowiem nie nakazuje w nim dokonywania aborcji, a zapisy o refundacji antykoncepcji i edukacji seksualnej mogą wręcz przyczynić się do zmniejszenia liczby zabiegów, tak legalnych jak i tych z podziemia.
Na czym, zapewne, najmniej zależy lekarzom, którzy w szpitalu zasłaniają się klauzulą sumienia, a w prywatnym gabinecie koją sumienie przy pomocy pieniędzy. Patrząc na to co się dzieje wokół praw kobiet do decydowania o własnym losie, można wręcz przypuszczać, że lobby ginekologów macza palce w projekcie zakazującym aborcji.
Żałuję, że wierchuszka SLD przypomina sobie o prawach kobiet dopiero przed wyborami. Ale lepiej, by pamiętali o tym chociaż wtedy. Może, jeżeli uda im się wygrać, to coś zmienią.
W każdym razie, SLD podrzuciło Platformie kukułcze jajo. Jeżeli Schetyna nie skieruje projektu pod obrady Sejmu udowodni, że PO klęczy przed Kościołem i robi mu dobrze bez najmniejszych obiekcji. Jeżeli skieruje i Sejm głosami PO odrzuci ten projekt (a odrzuci), to udowodni to samo. Tyle że z większym poszanowaniem reguł gry.
Tak czy inaczej, Platforma dopuszczając pod obrady Sejmu niekonstytucyjny projekt fundamentalistów katolickich sama zapędziła się w kozi róg. I wcale nie jest mi jej żal.
Za to będzie mi żal, jak Napieralski i jego lotny jak ołowiana kulka rzecznik prasowy spieprzą sytuację, w której wystarczy punktować PO. A że spieprzą nie mam, niestety, większych wątpliwości.
Do następnego,
Intel-e-gent


Komentarze
Pokaż komentarze (10)