Nie cierpię postępowców w Kościele Katolickim, a wstręt jest to uzasadniony, ponieważ po Soborze Watykańskim II to co nowe zyskiwało miano dobrych przemian, wręcz koniecznych i przyjmowano te przemiany z entuzjazmem.
I tak oto do Kościoła Katolickiego z czasem zawitała gitarka i euforyczny śpiew, który wprawia w dobry nastrój śpiewających i nic więcej. Tę nowość przyjęto także z entuzjazmem, bo to nowość była dla katolików. W dodatku wysiłku czy jakiego specjalnego talentu nie wymagała, bo gitarka – prosty instrument – a drzeć mordę też każdy umie.
Napisałem „prosty instrument”, ponieważ dwa akordy na przemian wspomagane czasami jeszcze trzecim, a zasilane energicznym uderzeniem, celem prostym i osiągalnym w krótkim czasie. Tak więc gitarka i darcie mordy zastąpiły chorał gregoriański i organy, które na młodzieżowych mszach grają rzadko.
Dlaczego gitarka i euforyczny śpiew nie zbliżą Cię do Boga?
Bo darcie mordy i walenie w struny zmieniając na przemian dwa bądź trzy akordy służą wyłącznie poprawie humoru i ogólnie samopoczucia. Fajna impreza i tyle tylko. Prócz tego współczesna muzyka sakralna zasługuje na miano artystycznego ubóstwa.Exemplum: kilkoro ludzi drze mordy krzycząc „sanctus” i tak bez końca. Czy to pieśń pochwalna? Raczej stwierdzenie. Pytanie jeszcze: stwierdzenie czego? A jeśli śpiewający myśli o jakimś Mefistofelesie? Owy śpiew pozostaje tym bardziej wówczas przyziemną prezentacją UBÓSTWA MUZYKI NIBY-SAKRALNEJ.
To jeszcze nie koniec. Takie zachowanie nie wymagają ambitnego myślenia. Liczą się uczucia oraz emocje. Tak samo jak w heretyckiej spuściźnie Lutra. Podskakują tam, śpiewają, krzyczą, jęczą, ślinią się i śmieją. Zero myślenia. Wyłącznie dziki szał. Tak oto do Kościoła Katolickiego zawitał duch protestancki. Duch, który niesie rozluźnienie, bo luz musi być, a jak jest luz to i zasady są co raz częściej łamane, nie przestrzegane wytyczne i nakazy, prawa, a także zobowiązania. I nareszcie: zwierzę można o wiele łatwiej zmanipulować, bo nie myśli. Ci ludzie, te postępowce tak zwane, również łatwiej dadzą się opętać: czy to w sposób duchowy (przez szatana) czy przyziemny (przez drugiego człowieka).
Jednakże idioty te będą nadal szarpać druty i drzeć japy, bo tak łatwiej i zabawniej. Lecz przybliżyć do Boga to ich nie przybliży. Śpiew bowiem ma byc na chwałę Bożą i tę chwałę w sposób dostojny wyrażać, a tutaj… Tutaj nic.



Komentarze
Pokaż komentarze (2)