Jędrzej Kulig Jędrzej Kulig
249
BLOG

Nadaktywność Prezia

Jędrzej Kulig Jędrzej Kulig Polityka Obserwuj notkę 12

 Wciąż źle oceniany (przez 67% Polaków) prezydent Lech Kaczyński postanowił pokazać się ze strony mało nam wszystki m znanej, męża stanu dbającego przede wszystkim o gospodarczy rozwój kraju. Śmiech na salonach.

Dotąd Lech Kaczyński bronił kraju przed zachodnią zarazą i dominacją quasisowieckiej Unii Europejskiej wg. ideologicznego klucza. Klucza w pocie czoła wykutego przez brata podczas klarysewskiej nasiadówy. I było jasnym, że głównie Niemcy, Żydzi i geje mogą nam zaszkodzić, zwłaszcza mając odmienny od polskiej racji stanu stosunek do gazociągu Nord Stream. Szczęśliwość w PiS musi nie znać granic na okazję kryzysu gospodarczego. Kryzysu, którego winnym jest Tusk oczywiście. Tusk i jego wilcze oczy. Pozostaje mieć nadzieję, że społeczeństwo rozumie, że Polska nie jest winna temu kryzysowi. Ani rząd PO ani PiS. Ani nawet SLD. Rozumie też, że nie mogliśmy się na ten kryzys uodpornić. Natomiast mogliśmy się na niego przygotować. Niestety ani PiS ani SLD nie wykorzystały czasu koniunktury – po polsku, po katolicku „przeputaliśmy” co mieliśmy na socjal w imię źle pojętej solidarności.

Lech Kaczyński prawdopodobnie już nie walczy o reelekcję. Walczy o to, żeby nie pozostał tylko niesmak po jego kadencji. Kto będzie następnym prezydentem Polski zależy od widzimisię Donalda Tuska. Jego start w wyborach oznaczać będzie wygraną – najprawdopodobniej w pierwszej turze.
Kaczyński walczy jednak dziwnie i chaotycznie. Najpierw orędzie w Sejmie, z którego nikt do tej pory nie korzystał. Może dobrze, jeśliby zawsze miało to oznaczać, że wieje smutą. Chciałbym mieć Prezydenta, który woła do narodu ponad głowami posłów i senatorów „Yes We Can!”. Który powtarza, że nasz kraj jest w najlepszej sytuacji spośród wszystkich krajów członkowskich UE. A jeśli ruga rząd, to za zamkniętymi drzwiami. Niestety mamy Prezydenta, który na kryzysie wygrywa same minorowe dźwięki w imię politycznego sepuku za brata. Mamy Prezydenta, który organizuje spotkanie z wydawałoby się najtęższymi ekonomicznymi umysłami w kraju – byłymi ministrami finansów. Dlaczego mam poczucie, że polityczny paraautorytet Pani Gilowskiej będzie stawiany na równi z wiedzą i dokonaniami Leszka Balcerowicza?! Wreszcie mamy Prezydenta, który zwoła Radę Gabinetową… czekamy na wieści z tejże. I już drżymy. I już jest nam smutniej.

Na szczęście ta nadaktywność Prezia i te minorowe dźwięki dochodzące z Krakowskiego Przedmieścia najprawdopodobniej są tylko pieśnią żałobną kończącą farsę przygotowaną przez PiS, na którą niestety Polacy kupili bilety. Jeśli wygra optymizm, młodość i otwartość być może wyjdziemy z kryzysu suchą stopą. Kondukt żałobny natomiast będzie składał się co najwyżej z kółek różańcowych Rodziny Radia Maryja. Ale cóż… Umarł Król, niech żyje Król! 

V-ce Przewodniczący Stowarzyszenia Forum Liberalne, członek Rady Krajowej Stowarzyszenia Projekt Polska

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (12)

Inne tematy w dziale Polityka