Po długim okresie niepisania czegokolwiek w temacie polityki i pobycie w "socjalistycznym szwedzkim raju" ciężko jest wrócić do polskiej rzeczywistości i napisać cokolwiek rozumnego. Zwłaszcza że zastępy komentatorów opłacanych przez najważniejsze krajowe tytuły też wyraźnie borykają się z tym problemem i zamiast opisywać rzeczywistość popadają w pułapkę political fiction.
Chyba najtrafniej stwierdził Michał Karnowski na łamach "Dziennika", że rzeczywistość polityczna daje się zrozumieć dopiero kiedy popatrzymy na nią z perspektywy kampanii wyborczej.
Czy rzeczywiście polityków ogarnął przedziwny amok i sama polityka przestała dotyczyć przeciętnego Jana Kowalskiego? Oczywiście tak. Natomiast Jan Kowalski ma się całkiem nieźle. Mnie, jako liberała, taki stan rzeczy nawet cieszy. Uważam bowiem, mam nadzieję że się ze mną Państwo zgodzicie, że wolny i szczęśliwy obywatel powinien mieć z polityką i władzą do czynienia jak najmniej. No i tak jest obecnie. Właściwie potwierdzają to wszystkie wskaźniki ekonomiczne - ociężała polska krowa gospodarcza rzuciła się do dzikiego galopu i ani myśli przestać! Idzie za tym kolejne wielkie dobrodziejstwo - postawiłem niegdyś tezę, a potwierdzona ona jest doświadczeniami Zachodu, że im bardziej społeczeństwo się bogaci i ma poczucie bezpieczeństwa - tym bardziej liberalizuje się w kwestiach obyczajowych. Tak więc polskie społeczeństwo jest dzisiaj być może jednym z bardziej wolnych i liberalnych społeczeństw Europy. Nie jesteśmy też krajem zamkniętym - na ulicach ukochanego Krakowa widzę pełno gości zza granicy - niektórych z notebookami, innych z aparatami fotograficznymi.
Pokrętna logika - sami Państwo przyznacie. Ale dająca się potwierdzić empirycznie. Tę piękną wizję burzy tylko świadomość że wkrótce ów Jan Kowalski może stać się "Janem K."; okaże się że jego majątek wypracował (czyt.ukradł) Układ a wszystko to jest "zakrojoną na szeroką skalę, wieloletnią manipulacją". Ciemny lud to kupi? W każdym razie Jan K. nie będzie miał możliwości obrony. Wszak teczki i nagrania są i potwierdzają.
Jan Kowalski natomiast rzeczywiście działał wieloletnie - bo w Polsce nie da się zrobić ekspresowej kariery od pucybuta do milionera. Rzeczywiście współpracował z innymi ludźmi - bo nie da się produkować i sprzedawać samemu sobie. Mało tego, jest takim samym przestępcą jak my wszyscy.
Będąc w Szwecji przytrafiło mi się być w kościele na pięknym kazaniu. Na przykładzie ruchu drogowego pastor wskazała gdzie zaczyna się zdrowy rozsądek, który ma prawo zastąpić głupie prawo. Przypadek dotyczył długiej prostej drogi, dobrze oświetlonej i pustej. Jeśli chcemy przez taką drogę przejść a świeci się czerwone światło - to czy mamy prawo przejść przez tę drogę? Oczywiście. Bo jeśli nie ma zagrożenia dla życia i zdrowia nas samych oraz innych użytkowników ruchu to prawo zakazu staje się tu dysfunkcjonalne.
Podobnie jest w życiu. Każdy z nas, co i rusz, przechodzi na jakimś "czerwonym świetle". Każdy to robi - bo wyposażony jest w rozum i potrafi ocenić zagrożenie. Ale w myśl prawa - wszyscy jesteśmy przestępcami. Każdy Jan Kowalski może stać się Janem K. Bo rozsądku, drodzy Państwo, polskim politykom brakuje najbardziej.
Zamiast podwyżek rozdawanych przez rząd, które obywatel summa summarum sam sobie sfinansuje czy dochodzenia do prawdy w splocie kłamstw pp. Kaczmarka i Ziobry - należałoby się raczej zająć sprawniejszą polityką zagraniczną, bezpieczeństwem, organizacją Euro 2012. To są wyzwania! To dotyczy Kowalskiego, który pozostawiony sobie sam - w tych dziedzinach nic nie wskóra.
Ale cóż. Dopóki dopóty nie skończy się kampania wyborcza, można tylko stać i podziwiać: jaka piękna paranoja!


Komentarze
Pokaż komentarze (2)