Jarosław Kaczyński obwieścił miasteczku i światu: "Drwią z narodu, kpią z tradycji". Nie pochylę się nad oczywistą oczywistością tej wypowiedzi. Głównie dlatego, że ta wypowiedź to właśnie kpina i drwina.
Wielkim mitem, stosowanym z namiętnością przez PiS, jest mówienie o naturalnym konserwatyzmie Polski i Polaków. O ich katolicyzmie. W tą stronę nawet zabrnął pierwszy liberał IV RP - Donald Tusk. Dlaczego Tuska "Dziennik" i "Newsweek" lansują jako liberała - nie jestem w stanie pojąć ani wytłumaczyć. Jest to bowiem człowiek, który w swojej ambicji i żądzy władzy tak bardzo rozpłynął się programowo i ideowo, że z liberalizmem ma teraz tylko chyba piękne wspomnienia. Tusk i Kaczyński twierdzą dzisiaj w gruncie rzeczy to samo: Polska jest krajem konserwatywnym ponieważ Polacy są katolikami. A katolikami byli od zawsze.
Bujda.
Polska, jeśli popatrzeć daleko, daleko wstecz, swoje korzenie ma w kulturze słowiańskiej opartej na wielobóstwie. To z resztą przez nasze wielobóstwo kościół katolicki wprowadził instytucję "świętych" - aby ciemny lud łatwiej to kupił. Oto bowiem naszego Swaróga i Mokosza zastąpili nam św. Antoni czy Kinga. Katolicyzm zaś, czy szerzej - chrześcijaństwo, zostały nam, ludom słowiańskim narzucone i wmówione z powodów czysto politycznych, podobnie jak dziś.
Popatrzmy jednak na czasy nam bliższe. Co widzimy? Widzimy Rzeczpospolitą otwartą i tolerancyjną, zagłębioną w harmonijnym multikulturalizmie, jedyne w Europie "państwo bez stosów", państwo z funkcjonującymi obok siebie wieloma kościołami i odłamami religijnymi.
Próbują nam także Tusk z Kaczyńskim wmówić, że oddając Niceę, że rezygnując z pierwiastka, że wprowadzając podatek liniowy albo euro - sprzedajemy Polskę. W ogóle świetnie byśmy sobie poradzili bez Europy, która na dodatek jest zagrożeniem dla naszej moralności i spójności narodowej. Tusk może mniej, ale ani razu nie odciął się od demagogii PiS-u - ba! Obiecywał z tą partią wielką koalicję, a jeśli szukać polskiej racji stanu - to jest nią aktywna obecność w UE. Problemy społeczne z jakimi mierzą się narody europejskie u nas są bojkotowane - jak związki partnerskie, jak eutanazja, aborcja czy ekologia. Nie biorą pod uwagę, że Ci konserwatywni Polacy masowo wyjeżdżają do liberalnej Wielkiej Brytanii (zapewne zamazali na mapach Londynu sławetne Soho) i świetnie odnajdują się w liberalnej rzeczywistości. Zapominają obaj, że Ci katoliccy Polacy wzdrygający się przez moralną zgnilizną UE w przytłaczającej większości (~74%) opowiedzieli się za członkostwem!
Jaka jest więc prawda o Polsce i Polakach? Utożsamia ją marzenie "Solidarności" - marzenie o wolności. Zaś wolność zbiorowa może się rozwijać tylko przy wolności indywidualnej. Tylko dobrowolność więzi wspólnotowych naprawdę te więzi tworzy. Jesteśmy otwarci i tolerancyjni, akceptujemy odmienność - nawet za tą odmiennością wyjeżdżamy do innych krajów. Potrafimy się dzielić i walczyć ramię w ramię za siebie i innych. Jesteśmy tylko biedni. Jan Kowalski chce tego, żeby w jego portfelu przybyło 100zł a nie ubyło. Dlatego ta zastępcza dyskusja uprawiana przez PiS i PO mierzi mnie coraz bardziej. Polacy chcą Polski Bogatej. PiS i PO proponują nam Polskę Bezpłatną, w której wszystko nic nie kosztuje i wszystko jest nieosiągalne. Wyżywimy się modlitwą?! To jest prawdziwa drwina i kpina z narodu i tradycji - serwują nam ją codziennie liderzy największych partii.


Komentarze
Pokaż komentarze (12)