O szczęśliwe czasy, w których możemy na spokojnie dyskutować o zamierzonych reformach rządu a nie rwać włosy z głowy nad kolejną rewolucją zgotowaną w pośpiechu w którymś z Pałaców. Warto zwłaszcza pochylić się nad tymi reformami, które wyrywają nas z zaścianka i ciemnogrodu, które ściągają z nas odium Bardziej Dalekiego Wschodu. Takiej zamierzonej reformy pogratulować trzeba Pani Minister Hall.
Jeszcze za czasów Giertycha wszystko miało być poddane unifikacji, centralizacji i dehomoseksualizacji. Imperialistyczne Nike, Adidas i Benetton nieodwracalnie miały zniknąć z polskich szkół. Treści programowe miały zostać usienkiewiczowane... Cały proces trwał już w najlepsze, już ustawy powstawały, już szyto mundurki, już wylewano fundamenty pod ośrodki dla trudnej młodzieży... Aż tu "ŁUP!". Oto zwrot o 180 stopni. Nie tylko uczeń może przyjść do szkoły zaopatrzony w adidasy, ale jeszcze, jak zamierza Pani minister, już wkrótce nie będzie musiał uczyć się geografii i historii jeśli nie będzie sobie tego życzył. I już posypał się na Panią Minister grad oskarżeń i krytyki.
A pomysł jest naprawdę warty uwagi. Bo na czym polega edukacja teraz? W liceum powtarza się program z gimnazjum, w gimnazjum powtarza się program z podstawówki - tyle, że choć każdy etap jest krótszy to materiał do "wkucia" - większy. I przede wszystkim właśnie do wkucia. Nie uczymy dzieci myślenia, analizowania, wyciągania wniosków - przystosowujemy je do wchłaniania jak największej ilości zupełnie zbędnych informacji. Pani Hall chce to zmienić. I słusznie.
Przede wszystkim żeby uzyskać wiedzę ogólną o świecie, na poziomie wystarczającym do poprawnego funkcjonowania wystarczy 6 lat nauki w szkole podstawowej. Jest biologia, jest religia, jest geografia, muzyka, matematyka itd. itp. Gimnazjum powinno być, w mojej opinii, szkołą myślenia, rozwijania umiejętności analitycznych, poznawania skomplikowanych struktur społecznych i samego siebie. A więc koniecznie: matematyka, etyka, logika, wiedza o społeczeństwie, edukacja seksualna, język polski, języki obce, informatyka...
Liceum natomiast nie powinno służyć tylko temu żeby to wszystko powtórzyć i pogłębić, ale żeby na bazie zdobytej wiedzy ogólnej i rozpoznania siebie wybrać najbardziej interesujące nas przedmioty, dziedzinę nauki którą chcemy a nie musimy zgłębiać - i przygotować się do tego, żeby potem, w trakcie studiów zderzyć się z interdyscyplinarnością tej wiedzy.
Co nam taki system da? Że będziemy mogli chwalic się nie ogólnym poziomem narodu, ale wieloma ekspertami z wielu różnych dziedzin. Będziemy mieli tą pewność, że lekarz wie więcej o ludzkim organiźmie niż II wojnie światowej, że przewodnik ma wiedzę historyczną i geograficzną a nie widzi tylko struktury chemicznej. Specjalizacja jest bowiem w naszych czasach koniecznością. Specjalizacja, która podniesie naszą konkurencyjność.
Brawo więc! Więcej wolności dla edukacji!


Komentarze
Pokaż komentarze (3)