...okrągłymi słówkami. "Dziennik" zachwycony ideą wspólnoty celów i racji Polski i Francji ogłosił koniec ery Chiraca w relacjach naszych dwóch krajów. Błędnie.
Chociaż oburzało i bolało, kiedy słyszeliśmy że "powinniśmy siedzieć cicho", chociaż uzasadnione były obawy przed próbami nawiązania wielostronnych porozumień "ponad naszymi głowami" to słuchając dzisiaj Nicolasa Sarkozy'ego w Sejmie nie wolno nam tracić czujności. Chirac nie pieścił może naszego patriotycznego i euroentuzjastycznego ego, ale pozwalał na nakreślenie planu przeciwdziałania wykluczeniu Polski. Sarkozy mówiąc o "wspólnej kolebce humanizmu i światła", "przechowywaniu polskich wartości", "wspólnych bohaterach" i "zawsze tej samej stronie barykady", "dumie z Solidarności i Jana Pawła II" chociaż brzmi podniośle i pięknie to w rzeczywistości ma na myśli realizację twardych francuskich interesów narodowych.
Francji przede wszystkim zależy na utrzymaniu Wspólnej Polityki Rolnej w ramach UE. I chociaż mogłoby się wydawać, że to rzeczywisty nasz wspólny interes to niestety bardzo krótkowzroczny. Nie jestem przeciwnikiem WPR, ale absolutnie obstaję przy zachowaniu właściwych proporcji. Trzeba skończyć z systemem, w którym silne francuskie rolnictwo pasie się na budżecie UE blokując rozwój innych dziedzin. Jedyne co może uzdrowić sytuację rolnictwa to wolny rynek i konkurencja, w której decydującą rolę będą odgrywały pieniądze konsumentów. Innym celem, podobno też zbieżnym z naszym jest ustanowienie europejskiej armii. Cel sam w sobie ze wszech miar słuszny wymaga jednak zdecydowanie przekonstruowania budżetu UE, tak byśmy nie utrzymywali komandosów i samolotów chroniących li tylko francuskie i polskie pola zbóż i kukurydzy. Francja dąży do bezsensownego podtrzymywania status quo, w którym jest beneficjentem tworzonych przez siebie polityk EU.
Polska jeśli ma się przebić w Europie i świecie powinna dążyć do wzmacniania strefy wolnego rynku, zwiększania nakładów na naukę i innowacje, otwarcia na Rosję i USA przy jednoczesnym zacieśnianiu więzi gospodarczych i kulturowych między krajami członkowskimi Unii. Dobrym przykładem takich działań jest Wschodnie Partnerstwo lansowane przez ministra Sikorskiego. Trzymajmy się takich konkretnych pomysłów, nie szumnych deklaracji słabego w swoim własnym kraju prezydenta. Sojusz z Francją jest nam potrzebny, ale jego cele powinny byc inaczej nakreślone.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)