Jędrzej Kulig Jędrzej Kulig
72
BLOG

Kanclerz Miller, Naczelnik Kaczyński... Tusk.

Jędrzej Kulig Jędrzej Kulig Polityka Obserwuj notkę 4

Czy pamiętacie Państwo rządy twardego kanclerza Leszka Millera? Po rządach chaosu, politycznego klinczu, przytłaczające zwycięstwo SLD miało wynieść do władzy absolutnej tego polityka i żyliśmy w czasach realnego zapotrzebowania na "żelaznego kanclerza". Żelazny kanclerz odszedł jednak w niesławie, SLD jest dziś ugrupowaniem marginalnym, Polską rządzi postsolidarnościowy salon. Rok 2005 przyniósł miażdżące zwycięstwo POPiSu i gdyby nie bratobójcza walka pewnie budowa IV RP byłaby już na finiszu. Jarosław Kaczyński, który wyborczą linę minimalnie przeciągnął na swoją stronę był porównywany do Naczelnika, do Piłsudskiego. Znów w Narodzie budziło się zapotrzebowanie na ojca, na silnego władcę. Musieliśmy zobaczyć dopiero jak się brata z Lepperem i Giertychem, jak się osuwa w absurd i kompromitację wewnątrzkrajową i międzynarodową żeby ten sznur wyborczy zawiązać mu wokół szyi. Ponad 40% poparcie dla Platformy Obywatelskiej i najlepszy wynik wyborczy po 89' roku w wyborach w roku 2007 miał nam przynieść cud gospodarczy. Cud, który zgotować miał nam Tusk.

Jesteśmy narodem słowiańskim, i jako taki coś mamy w zapisie genetycznym chyba, że ciągnie nas do twardych wodzów, do jednowładztwa. Gdzieś w majakach transformacji ustrojowej tęsknimy od czasu do czasu za jasnym prawem, jasnym przekazem, jednym człowiekiem, gdzieś śni nam się Rzeczypospolita Obojga Narodów, od morza do morza. Lubimy taką słodką niewolę. Lubimy Kanclerzy i Naczelników, obecna konstytucja wydaje się nieskrojona na nas, jakby była wymysłem elit a nie odpowiedzią na bolączki Polaków. Bo nasza konstytucja wymusza co i rusz uruchamianie demokratycznych mechanizmów.

Mamy więc zapotrzebowanie na rządy silnej ręki. Próbowaliśmy Kanclerza Millera, ale wywrócił się o media. Próbowaliśmy Naczelnika Kaczyńskiego, ale wywrócił się o wszystko. Mamy dziś Tuska. Tuska z bardzo dobrym pomysłem, który nie łamiąc demokratycznych standardów, ma szansę stać się odpowiedzią na to nasze narodowe zapotrzebowanie. Mianowicie rządzenie poprzez rozporządzenia. Zgadzam się z Hanną Gronkiewicz-Waltz, że mamy w Polsce do czynienia z fetyszem ustaw, które de facto nie są nam do niczego potrzebne. Zgadzam się z Donaldem Tuskiem, że to co można zrobić trzeba zrobić na 120%. Zgadzam się z PO, że Lech Kaczyński skupia się z założenia na obstrukcji działań rządu i że jeśli się da - warto ominąć Pałac szerokim łukiem. Nie zmieniając jednocześnie systemu będziemy mogli sprawdzić czy faktycznie chcemy konkretnego przywództwa, które mając faktyczną władzę z efektów jej stosowania będzie rozliczane. 

A może okaże się, że to właśnie system administrowania przez rząd bieżącymi sprawami jest dla Polski i Polaków najlepszy? Bo to co "większe" poddaje się przede wszystkim procesom globalnym, a to co "mniejsze" powinno zależeć i zależy od nas samych - maluczkich? 

Dwóch rozwiązań w Polsce obecnie jestem fanem - rozporządzającego Tuska i walczącego z biurokracją oraz teatralnym zakłamaniem polityki Palikota.  

V-ce Przewodniczący Stowarzyszenia Forum Liberalne, członek Rady Krajowej Stowarzyszenia Projekt Polska

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Polityka