0 obserwujących
75 notek
48k odsłon
  396   0

Zamach na Ukrainie wygodny dla Janukowycza?

Kiedy w przestrzeni postsowieckiej coś wybucha, pierwsze, automatycznie nasuwające się pytania dotyczą tego, czy zbliżają się jakieś wybory i czy byłoby to na rękę władzy. Przykład daje tu Putin i wybuchy przed interwencją w Czeczeni, wpisał się w ten nurt Łukaszenka. A teraz Ukraina – zamiast o Tymoszenko, świat będzie dyskutować o zamachach. No i będzie można śrubę przykręcić tuż przed wyborami parlamentarnymi.

Putin to dla przywódców strefy postsowieckiej pewien wzór do naśladowania. Tyle lat u władzy przy ogromnym poparciu społecznym i bez męczących narzekań zachodu na jakość fasadowej demokracji – każdy z tych satrapów by tak chciał. Więc cóż, jak się ma mistrza, to trzeba próbować go naśladować. Większość pewnie pamięta np. rok 1999 i zamachy w Rosji, które mocno Putinowi pomogły, zresztą później też przy okazji kolejnych wyborów wybuchy działały na jego korzyść. Można o tym np. tu poczytać: http://cogito.salon24.pl/272501,zamach-czyli-sekwencje-wyborcze-putina

Ta „bombowa strategia” działa, więc miłośnicy Putinowego stylu mogą ją kopiować. Spróbował swych sił Łukaszenka, dzięki czemu zamiast o fatalnym stanie gospodarki i więźniach politycznych, poddani (bo przecież nie obywatele w białoruskiej rzeczywistości) oraz zachód mówili o zamachu w metrze, a później koncentrowali uwagę na procesie. Janukowycz ma problemy – zamiast o EURO 2012 zachód narzeka na to, co władza z Tymoszenko wyprawia. Nawet prezydent Niemiec przy wsparciu niemieckiej prasy coś o bojkotowaniu Janukowycza wspomina. Do tego na jesieni wybory parlamentarne, a nic tak dobrze opozycji nie robi, jak przykręcenie jej śruby. A stany nadzwyczajne, wyjątkowe itp. jakie można wprowadzić po zamachu, to idealna okazja do takiego przykręcenia. A że zamachy na mniejszą skalę niż Rosja 1999? Cóż, nie każdy ma rozmach i bezwzględność byłego kagiebisty. A czy byłby do tego zdolny? Cóż, to były protegowany Kuczmy, a jak w otoczeniu Kuczmy traktuje się życie ludzkie, może powiedzieć wdowa po Gongadze...

Oczywiście, może to być robota terrorystów, niemniej ci powiązani z Al Kaidą udowodnili wielokrotnie, że działają na znacznie większą skalę, jak już uderzają, to ofiar jest znacznie, znacznie więcej. Jeśli nie oni, to może jakiś pojedynczy szaleniec. Ale zawsze warto korzystać z mądrości Rzymian, czyli warto zadać pytanie, kto na tym skorzystał. A póki co, widzę tylko jednego beneficjenta tych zamachów...

Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale