Pani Edyta pisze m.in.:
"To właśnie wtedy pojawił się na mojej drodze pewien bloger, który skłonił mnie do założenia bloga na salonie. Pisanie stało się moją ucieczką od codzienności, chwilą wytchnienia. Nocami, gdy nie mogłam spać, pisząc, zagłuszałam natrętne myśli i obawy o życie męża i zdrowie syna. To wtedy powstawało po kilka tekstów każdej nocy. To był bardzo trudny czas dla mnie, ale miałam wsparcie swoich bliskich."
Mój komentarz:
Okazuje się, że pisanie po kilka notek na kilku blogach, podczas bezsennych nocy, było wytchnieniem dla Pani Edyty. Kiedy zatem Pani Edyta spała, jeśli w ogóle? W dzień pracowała przecież jako terapeutka oraz opiekowała się chorym mężem i chorym synem.
Poza tym notki Pani Edyta publikowała o różnych porach dnia, najczęściej w ciągu dnia niż w nocy.
Poza tym można tylko współczuć Pani Edycie. Ale kto w takiej trudnej i wyczerpującej sytuacji, ma jeszcze głowę i ochotę do prowadzenia kilku blogów jednocześnie, pisząc na ogół banalne i pretensjonalne teksty?


Komentarze
Pokaż komentarze (10)