3 obserwujących
54 notki
43k odsłony
  1482   2

I po co to było?

Pojawiły się informacje, że minister rolnictwa Grzegorz Puda spotkał się 17 marca z Prezydium Rady Federacji Branżowych Związków Producentów Rolnych. Podczas spotkania minister Puda poinformował zebranych, że zakończono prace nad "Piątką dla zwierząt" i nie będą dalej kontynuowane. Członkowie Prezydium przyjęli tę informację z zadowoleniem i jednocześnie zaapelowali do pana ministra o dokonanie poprawek w ustawie o ochronie zwierząt, które uniemożliwiłyby aktywistom pro-zwierzęcym odbieranie zwierząt właścicielom wg. własnego uznania. (Informacja na podstawie: farmer.pl i omówienia sprawy na stronie "Do rzeczy"). 


A więc największa głupota którą wymyślono w "centrali" partii rządzącej we wrześniu 2020 i dalej ową głupotę ubrano w formę ustawy i przepchnięto ją w skandaliczny sposób w Sejmie, szantażując posłów PiSu zarządzoną dyscypliną w głosowaniu i groźbami w sprawie miejsc na przyszłych listach wyborczych, znalazła swój właściwy koniec i właściwe miejsce. Czyli znalazła się w koszu na śmieci. Pisałem o tym kilka razy i jestem zadowolony, że sprawa tak się skończyła. Natomiast do dziś nie wiadomo kto był autorem tej ustawy, dlaczego w sprawie jej treści (skandalicznej) pominięto zupełnie opinię ówczesnego min. rolnictwa Ardanowskiego i po co forsowano te głupotę z zapałem godnym lepszej sprawy. Nikt tego nie wie! Szkoda. Z wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego wiadomo, że patronowało sprawie Forum Młodych PiS, na czele z panem Michałem Moskalem. Jeśli PiS ma taką młodzieżówkę, to kiepsko widzę przyszłość partii rządzącej. 


No cóż, sprawy nie ma, ale poniesiono pewne straty w elektoracie wiejskim i nie tylko tam, bo rozmawiając z "mieszczuchami pro-pisowskimi" nie usłyszałem na temat tego knota ani jednego dobrego słowa. Szkoda dobrego ministra rolnictwa, Ardanowskiego, który zapłacił głową za ostry sprzeciw wobec tej zwierzęcej durnoty. Mamy za to nowego ministra rolnictwa, Pudę, który był posłem sprawozdawcą w Sejmie i prowadził sprawę "Piąteczki zwierzęcej" w parlamencie z ramienia PiSu, (pewnie teraz płacze po kątach, że jego "dzieło" leży na śmietniku). Jest więc Puda jedną pozostałością po "Piąteczce", bo ministrem zostaje mimo kompromitacji. Drugą pozostałością po "Piąteczce", jest osoba Michała Moskala, jako dyrektora gabinetu politycznego wicepremiera Kaczyńskiego. Tak więc w spadku po "Piąteczce" mamy ministra Pudę i dyrektora Moskala. Cóż, mogło być gorzej. Mam jednak nadzieje, że pula idiotyzmów ustawodawczych PiSu wyczerpała się. Oby!


Tekst opublikowany także na Niepoprawnych



Lubię to! Skomentuj59 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Gospodarka