Z artykułu dowiesz się:
- Ponad 30 proc. polskich rolników źle ocenia swoją sytuację finansową, a eksperci mówią o problemach z płynnością gospodarstw
- Umowa UE z Mercosur budzi obawy o napływ tańszych produktów rolnych z Ameryki Południowej i większą presję na polskie rolnictwo
- Większość gospodarstw funkcjonuje bez finansowych „buforów bezpieczeństwa”, co utrudnia inwestycje i rozwój
- Eksperci ostrzegają, że wysokie koszty pracy, drogie kredyty i niestabilność rynku mogą pogłębić kryzys w rolnictwie
Umowa z Mercosur budzi niepokój polskich rolników
Mercosur (Wspólny Rynek Południa) to unia celna i gospodarcza zrzeszająca Brazylię, Argentynę, Paragwaj i Urugwaj. Została utworzona w 1991 roku w celu znoszenia barier handlowych, integracji gospodarczej oraz ułatwienia swobodnego przepływu osób i towarów. Teraz ta południowo amerykańska organizacja podpisała umowę z Unią Europejską, która m.in. ma ułatwić wejście produktów rolnych wytwarzanych przez państwa Mercosur na europejski rynek. W głosowaniu państw członkowskich UE w styczniu 2026 roku, które zatwierdziło podpisanie umowy handlowej z blokiem Mercosur, przeciwko opowiedziało się 5 krajów: Polska, Francja, Austria, Irlandia i Węgry. Od głosu wstrzymała się Belgia. Na kraj chce chronić rolnictwo, które nie jest w najlepszej sytuacji.
Według raportu pt. „Kondycja finansowa polskich rolników. 2026” (autorstwa UCE Research), największa grupa rolników ocenia swoją sytuację finansową na ani dobrą, ani złą – 32,9 proc.
Rolnicy bez finansowych rezerw
- W praktyce oznacza to sektor, który działa na styk, bez buforów finansowych. Taki stan jest typowy dla gospodarek rolnych w okresach presji kosztowej – szczególnie przy wysokich cenach środków produkcji i ograniczonej przewidywalności przychodów. W tym sensie neutralność nie jest komfortem, lecz raczej ekonomicznym „punktem zerowym”, który jest względnie stabilny, ale tylko pozornie – mówi Adrian Parol, radca prawny i doradca restrukturyzacyjny.
Natomiast dr Paweł Kraciński ze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie (SGGW) uważa, że wyniki badania należy interpretować jako złe. Skoro nie ma nadwyżek, to znaczy, że rolnicy nie zarabiają. Innymi słowy, nie osiągają odpowiedniego zysku. Raport wykazał też, że 30,5 proc. respondentów negatywnie ocenia swoją sytuację (19,3 proc. – raczej źle, a 11,2 proc. – bardzo źle). To oznacza, że w znacznej części gospodarstw występują trudności z płynnością, a to poważny sygnał ostrzegawczy. W raporcie łącznie 36,6 proc. ocen jest pozytywnych (9,1 proc. bardzo dobrych i 27,5 proc. raczej dobrych).
- Niski udział ocen bardzo dobrych wskazuje na to, że tylko niewielka część gospodarstw znajduje się w sytuacji komfortu finansowego, który pozwala na swobodne inwestowanie i budowanie buforów bezpieczeństwa. Sektor ma ograniczoną górną warstwę kapitałową, czyli relatywnie mało gospodarstw pełni rolę liderów inwestycyjnych i modernizacyjnych - komentuje Łukasz Goszczyński, radca prawny i doradca restrukturyzacyjny.
Prof. Jakub Piecuch z Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie uważa, że względna równowaga między odpowiedziami wskazującymi na dobrą i złą sytuację finansową to dowód na brak stabilności i poczucia bezpieczeństwa rolników. Wyniki badania wskazują na niepewność sytuacji.
- Widać strukturę spolaryzowaną wokół środka, przy jednoczesnym istotnym udziale skrajnych napięć. Sektor jest rozciągnięty między stabilnością a kryzysem, bez wyraźnej dominacji jednego stanu. Tylko niewielka część gospodarstw znajduje się w sytuacji komfortu finansowego, który pozwala na swobodne inwestowanie i budowanie buforów bezpieczeństwa. W praktyce oznacza to, że sektor ma ograniczoną górną warstwę kapitałową, czyli relatywnie mało gospodarstw pełni rolę liderów inwestycyjnych i modernizacyjnych - uważa Adrian Parol.
Wysokie koszty i niepewność rynku pogarszają sytuację
Jak wyjaśnia ekspert z SGGW, dobra sytuacja garstki rolników wynika z prowadzenia specyficznej działalności, tj. produkcji niszowej. Są produkty czy gałęzie, które dają zysk, np. okresowo niektóre warzywa i owoce.
- Nie oznacza to jednak, że za rok ci sami rolnicy nie znajdą się w złej sytuacji. Zmienność, zwłaszcza na małych rynkach, jest duża. Co gorsza, większość czynników makroekonomicznych oddziałuje negatywnie. Stopy procentowe nadal są wysokie w porównaniu do rentowności produkcji rolnej. Rynek pracy jest trudny, bo mało jest chętnych do pracy w rolnictwie, co pociąga za sobą wzrost kosztów wynagrodzeń, a nawet czasami konieczność rezygnacji czy reorganizacji produkcji - podsumowuje dr Paweł Kraciński.
Źródło zdjęcia: Monday News
Tomasz Wypych






Komentarze
Pokaż komentarze (1)