4 obserwujących
55 notek
43k odsłony
  146   0

"Fakty" i "akty"

Jest taki film amerykański z 1997 roku z Hoffmanem i De Niro, dobry zresztą. Wczoraj w TVN w programie Fakty po faktach (trochę podobny tytuł) wystąpił u Kolendy-Zalewskiej Donald Tusk. Obszernie wypowiedział się na temat katastrofy smoleńskiej i mówił na ten temat to, co mówił zwykle dotąd. Ot zwykłe kłamstwa, które dziś miały formę skondensowaną (to "Fakty"). "Piloci popełnili błąd w czasie próby lądowania" - to było podejście do lądowania, zresztą przerwane.  "Nie oddaliśmy śledztwa Rosjanom. Przecież dziś polska prokuratura prowadzi śledztwo" - no to perełka. Owszem prowadzi, ale dowody (czarne skrzynki) i wrak jest w Rosji. "Pałac prezydencki odpowiadał za ten lot" - też łgarstwo. "Prawdę o katastrofie wyjaśniła polska komisja, złożona z ekspertów a nie polityków". A stojący na jej czele Jerzy Miller, szef MSW, to nie polityk? Nie będę wyliczał, bo nie ma sensu.

Jedna rzecz mnie zaskoczyła, a mianowicie niezwykłe emocje, które targały tą śmieszną postacią na ekranie. "Zacinanie się" podczas wypowiedzi, niekontrolowana "mowa ciała", dziwaczne gesty rąk i dłoni, "latające" oczy (to "akty"). Tusk to człek dobrze przygotowany do wystąpień medialnych. I nagle taka fuszerka? Co powoduje, tę nerwowość i te nieprzytomne ataki na prezydenta Kaczyńskiego, który mu z grobu nie odpowie, Dziwne to wszystko. Jak to wytłumaczyć?

Bez wątpienia dzisiejszy występ "krula Europy" w TVN to próba przejęcia inicjatywy, przed dzisiejsza emisją filmu o katastrofie, będącym wersją wideo raportu technicznego podkomisji sejmowej, która jak stwierdził wczoraj Macierewicz zakończyła prace. Pojawiło się ostatnio kilka ciekawych nagrań, zwłaszcza rozmowa DT z E. Klichem, być może DT spodziewa się innych rewelacji w raporcie. Być może tak, choć jeśli "krul" miał kogoś przekonać swymi emocjami, to jest to próba nieudana. Poza tym, nie jest wykluczone, że On wie już, że stał się niepotrzebny dla Jego berlińskich promotorów politycznych, Mutti odchodzi jesienią po wyborach do Bundestagu, jej następca Laschet (szef CDU) być może nie chce dostać "krula" w spadku, bo to zgrany człeczek. Wyciśnięto go jak cytrynę, wykorzystano do ataków na rząd polski, który się Berlinowi nie podobał nigdy, Plucie jadem z Brukseli nie wywołało zmian nastawienia opinii w Polsce. Więc po co używać dalej stępionego narzędzia? Trzeba poszukać innego. A więc utrata stanowiska przewodniczącego Europejskiej Partii Ludowej (którą w rzeczywistości rządzi Weber, szef frakcji tej partii w PE), spowoduje, że "krul-marionetka" pozostanie na lodzie. Może człek boi się, że Amerykanie coś ujawnią. Biden ostatnio nazwał Putina morderca i zapowiedział: "niedługo zobaczymy". Trudno spekulować, co tak bardzo przestraszyło "krula", że przed kamerą trząsł się jak galareta. No i na koniec to bredzenie, że Sławcio Nowak jest więźniem politycznym, bo trzy razy dostał sankcję na 3 miesiące aresztu. To znaczy, że dowody które przedstawiła prokuratura są silne. Sławcio "więźniem politycznym", taką bzdurę może powiedzieć publicznie człek mocno spanikowany.

Cóż, zobaczymy jak będzie, ale dziś widok w TV tego przestraszonego oszusta nie był złą rzeczą, choć budził przede wszystkim odrazę.

Tekst opublikowany też na Niepoprawnych. 

Lubię to! Skomentuj8 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale