"Unia Europejska chce nałożyć podatek od transportu i spalin. Wpływy z podatków miałyby trafić bezpośrednio do budżetu UE.
Od 2013 r. za tonę CO2 wydzielanego dzięki spalaniu paliw minimalna stawka ma wynosić 20 euro. Unijna dyrektywa, jeżeli wejdzie w życie, spowoduje znaczny wzrost cen paliw, a jej głównym celem jest promocja biopaliw."
Źródło: faz.net, wsj.com, Nowy unijny podatek transportowy
Z nieukrywaną radością przyjęliśmy tę wiadomość!
Po pierwsze primo: jest duża szansa, że nowemu poborowi będzie towarzyszyć powstanie nowego a może nawet nowych urzędów. Czyli będzie praca. A praca jest najważniejsza.
Po drugie primo: ten podatek przyczyni się do lepszej ochrony przyrody, żeby cywilizacja była bardziej ekologiczniejsza i chroniła warstwę ozonową i klimat przed zmianami. Bo zmiany klimatu są złe i trzeba je chronić przed zmianami, żeby się nie zmieniało.
I po trzecie primo: jak kogoś stać na samochód to znaczy, że jest bogaty i w imię solidarności społecznej powinien się dzielić z innymi, którzy np. nie mają samochodu...
Co do pierwszego primo to mamy nadzieję na dynamiczny rozwój sytuacji powodujący dalszy przyrost miejsc pracy. No bo jak wzrośnie cena paliw to pewno pojawią się i spekulanci i będzie trzeba wprowadzić nowy podatek "antyspekulacyjny". Oczywiście nad jego właściwym poborem będzie czuwać stosowny urząd, który zadba jednocześnie o to by spekulantów nie było.
Podobnież na rynku żywności, która zdrożeje wskutek użycia jej do produkcji biopaliw. Potem w ramach solidarnego ponoszenia obciązeń i ciężarów na rzecz słusznej sprawy trzeba będzie wziąć się za gaz. I nowe gabineciki. No i na wszelki wypadek olej jadalny.
I gaz w zapalniczkach i zapalczniki,
Papierosy, popielczniki,
I znicze i pochodnie
Wszystko podnieść niezawodnie
Krokwie, sznurki, brudne gacie
Nowe buty, stare lacie
I ten kaftan biduli
W który pielęgniarze mnie skuli...


Komentarze
Pokaż komentarze (5)