"Daniel Cohn-Bendit Lider Zielonych w Parlamencie Europejskim (...) powiedział, że przekazujące Polsce prezydencję Węgry pod rządami Viktora Orbana"pogrążyły się w autorytarnym populizmie", który Cohn-Bendit nazywa ukutym przez siebie terminem: "nacjonal-cynizm.
Zdaniem eurodeputowanego Polacy, choć "przeżyli okres nacjonalistycznego regresu pod rządami braci Kaczyńskich", to jednak, jak teraz widać, "nie ustąpili demonom". Według Cohn-Bendita największą zasługę mają w tym liderzy polityczni wywodzący się z Solidarności, wśród których wymienia on: Lecha Wałęsę, Jacka Kuronia, Adama Michnika, Bronisława Geremka i obecnego prezydenta RP Bronisława Komorowskiego. Przy tej okazji francuski eurodeputowany nazywa profesora Geremka "najpiękniejszą - obok zmarłego niedawno hiszpańskiego pisarza Jorge Sempruna - postacią tworzącej się Europy".
My maluczcy, niegodni komentować tych opinii, ba - bądźmy szczerzy - tonący w głębiach tej studni mądrości pozwalamy sobie zapuścić czerpak w odmęty przeszłości i przytoczyć fragment Wielkiej Autobiografii Cohn-Bendita zatytułowanej Wielki Bur... znaczy Bazar (Wydawnictwo Trikont, 1975):
"Od dawna miałem ochotę pracować z dziećmi. W 1972 roku złożyłem podanie o pracę w alternatywnym [państwowym] przedszkolu we Frankfurcie nad Menem. Pracowałem tam ponad dwa lata. Mój nieustanny flirt z dziećmi szybko przyjął charakter erotyczny. Te małe pięcioletnie dziewczynki już wiedziały, jak mnie podrywać. Rzecz jasna niejedna z nich przygląda się rodzicom, kiedy się pieprzą. Kilka razy zdarzyło się, że dzieci rozpięły mi rozporek i zaczęły mnie głaskać. Ich życzenie było dla mnie problematyczne. Jednak często mimo wszystko i ja je głaskałem. Wtedy oskarżono mnie o perwersję...". źródło
Wot pocałunek śmierci!


Komentarze
Pokaż komentarze (6)