"Urzędnicy ignorują polecenia premiera dotyczące konieczności cięć w administracji i zamiast zwalniać urzędników, zatrudniają nowych – wynika z sondy Dziennika Gazety Prawnej."
Całe szczęście urzędnicy nie popadli w paranoję i na chłodno ocenili realne potrzeby administracji. A wiadomo, że urzędników jest zbyt mało, by ogarnąć wszystkie te ważne sprawy, które trzeba rozwiązać i pochylić się z troską. No i jeszcze minister Fedak moglaby rozgorzeć...
Z całym szacunkiem dla pana Premiera, ale jest to młody chłopak i w tym przypadku chyba nie do końca przemyślał swoją ideę a już młodzieńcza zapalczywość wrzuciła mu ją na język.
Oczywiście doceniamy tę Donaldowską szczerość - co w sercu to na języku, tę gorliwość neofity - świeżo nawróconego na trzecią drogę, byłego liberała.
Sami byliśmy w jego wieku i wiemy co wtedy człowiekowi w głowie - tylko swawole, harce i inne Machu Picchu czy tam Bora Bora...
I po to jest właśnie administracja, by na chłodno reagować na takie porywy serca. I choć wygląda to wszystko jakby celowo robione na złość Tusku, to w rzeczywistości świadczy jedynie o majestacie, powadze i odpowiedzialności administracji publicznej.
A taka administracja to ho ho i jeszcze ho! To jest coś...


Komentarze
Pokaż komentarze (1)