Podwyżką płacy minimalnej zajęła się na wtorkowym posiedzeniu Rada Ministrów. Od początku tego roku wynosi ona 1,5 tys. zł. W zeszłym było to 1386 zł. Minister pracy Władysław Kosiniak-Kamysz proponuje, żeby od przyszłego roku minimalne wynagrodzenie wzrosło o 100 zł, do 1,6 tys. zł. Uwzględnia to zapisany w ustawie prognozowany wzrost inflacji i PKB.
(...)
W Sejmie trwają prace nad obywatelskim projektem nowelizacji ustawy o pensji minimalnej. Projekt przygotowali związkowcy z "Solidarności". Chcą oni uzależnienia wysokości najniższego wynagrodzenia od wzrostu PKB. Tak aby docelowo wynosiła ona 50 proc. przeciętnego wynagrodzenia. Teraz to niespełna 42 proc. średniej krajowej.
I jak w tym kraju ma być dobrze skoro nikt, dosłownie nikt nie jest w stanie choć przez chwilę pomyśleć i zaproponować coś naprawdę mądrego?
Rząd minimaliści. Pracodawcy minimaliści. Związki minimaliści... Tylko lud dobry. Zwłaszcza latem i zwłaszcza z wódką.
A dlaczego nie postawić na rozwój? Dlaczego nie postawić na dobrobyt, rozwój i powszechną szczęśliwość?
Pierwsze primo: dlaczego rząd zapisuje w ustawie wzrost inflacji? Przecież Inflacja to ZŁO! Zapisać w ustawie, że inflacja będzie ZERO i już mamy pierwszy klucz do szczęścia!
I dalej, drugie primo! Płaca minimalna to nie znaczy głodowa! Co to jest tysioncszejset na miesiąć gdy wódka nie tanieje?
Nie da się ustawowo narzucić czegoś naprawdę rozwojowego i atrakcyjnego tak, żeby był aplauz i zaakceptowanie?
No i żeby nie trzeba było co chwila tych ustaw zmieniać! Proponujemy prosty i skuteczny zapis:
PŁACA MINIMALNA RÓWNA ŚREDNIEJ KRAJOWEJ!
I co cienkie Bolki? Szach i mat!
LINK: [Uwaga Gaz!] Ręczne sterowanie dobrobytem?


Komentarze
Pokaż komentarze