Waldorf and Statler Waldorf and Statler
421
BLOG

Holland wiedział, nie powiedział a to było tak:

Waldorf and Statler Waldorf and Statler Gospodarka Obserwuj notkę 3

We Francji ponad 3 miliony dwieście tysięcy osób jest bez pracy. Tak wysokiego bezrobocia nie było od 1997 roku.

Prezydent Francois Hollande rzuca hasło, iż walka z bezrobociem stała się "sprawą narodową." Opozycja nie zostawia suchej nitki na polityce prezydenta. Przywódca prawicowej UMP Jean-Francois Cope uważa marcowe dane za katastrofę. "Francois Hollande powinien natychmiast i całkowicie zerwać z dotychczasową polityką gospodarczą, która jest samobójstwem dla naszego kraju." - dodaje.

Prezydent broni się. Podkreśla, że bezrobocie rośnie od pięciu lat, a za jego poprzednika liczba osób bez pracy wzrosła o milion. "Moim celem jest ożywienie gospodarki i stworzenie nowych miejsc pracy." - zapewnia.

Tymczasem komentatorzy i opinia publiczna uważają, że prezydent i jego ekipa nie mają żadnego pomysłu na skuteczne zwalczenie bezrobocia i trudności gospodarcze Francji.


Prezydent i jego ekipa mają pomysł tylko go nie ujawniają z obawy przed konkurencją. I z Obamy przed Żydami.
Bo niestety widmo konkurencji wciąż straszy niczym nagie krzyżackie miecze - znak, że nie udało się jeszcze do końca abortować bękartów kapitalizmu w zlewicowanej i znerwicowanej Francyji ani EU-tanazować tych co pamiętają "stare, dobre" czasy.

Więc korzysta z okazji by siedzieć cicho i nie ujawniać. Jeszcze się taki Jean albo Pierre czy tam inny Cardin dowie co i jak i ogłosi jako swoje, na własnej krwi wyhodowane. I pewny bądź co bądź - jak mur berliński - sukces przypisze sobie. Dlatego idąc tropem Dyrektora Więziennictwa Mieczysława Klonisza prezydent mówi: "Wiem ale nie powiem".
I uczciwie musimy przyznać, że nie ma powodów by mu nie wierzyć. Właściwie nie, że " nie wierzyć" bo we Francji obowiązuje laicyzacja, więc może bardziej "nie ufać".

Poza tym to socjalizm Sarkostyczny uruchomił wzrost bezrobocia. Socjalizm Hollande wyda swe owoce w swoim czasie - po prostu teraz trwa zasiew. To bardzo nowoczesna uprawa - już sieją a nie orali*.
No chyba, że chcą iść małymi krokami i pod laickim płaszczykiem przepchnąć biblijny ideał "nie sieją, nie żną i nie zbierają do spichrzów". Jeśli tak, to ciekawe będzie wprowadzanie etapu "nieżnięcia" szczególnie przez biurokrację.

Póki co teraz sieją i pozornie nic się nie dzieje. Jak w polskim filmie. Ale za to jak już rozkwitnie... to ho ho a może nawet i hu hu. Będzie i lipa i gruszki na wierzbie. I otworzą się oczy niedowiarkom. I będzie znowu egalite, fraternite et liberte.

I powrócą Ci którzy wątpili. A na końcu wróci i on. Gerard.

The End, Fine, Koniec filma

Czytał Lucjan Szałajski.

 

* orali - w sensie że orzeli, w sensie że orli tudzież orly, czyli że używali instrumentów by poruszyć glebę czyli wywrócić wierzchnią warstwę gleby. Tej gleby. Taka rola.

 

LINK: No to jak? Pomożecie?

TOP ONE Nowy numer Uważam Rze - SPIS TREŚCI

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Gospodarka