Chciałbym zarekomendować dwa wcieleniowe reportaże. Pierwszym jest "El Narco" Ioana Grillo, drugim "Handlowałem kobietami" Antoniego Salasa
"El Narco"to bezcenne wydawnictwo z kroniką wydarzeń ostatnich gorących lat w Meksyku napisane jak powieść sensacyjna. Rozmowy z trybikami i trybami machiny przestępczej, bezradnymi policjantami i politykami meksykańskimi i amerykańskimi. Tragedia zwykłych ludzi, którzy znaleźli się w niewłaściwym miejscu o niewłaściwym czasie. Autor poświęcił wiele lat na dotarcie do ludzi z obu stron barykady wojny narkotykowej. Przy Meksyku Kartel z Medellin to pikuś, bo państwo meksykańskie jest systematycznie usuwane z rewirów mafii. Opisane zostały życie codzienne przestępców, ich kultura i religia. Znajdziemy tam też odpowiedź na pytanie, dlaczego życie ludzkie kosztuje tylko 85 dolarów. Ewenementem w narkotykowej przestępczości są przejęte (wraz z wieloma funkcjonariuszami policji) metody pracy operacyjnej: tajnej współpracy, stałej inwigilacji przeciwnika, prowokacji i kombinacji z podstawianiem fałszywych policjantów.
W tej beczce miodu (czy raczej kokainy) - łyżeczka dziegciu. Autor obnaża swój brak książkowej edukacji: meksykańskich chłopów porównywał do „wieśniaków z ZSRR” zamiast do kołchoźników; a meksykańskich muzyków do niemieckich minstreli z XIX w. (pomyłka o kilkaset lat). Polecam zatem książkę jako pomnik reportażu i potężny materiał do przemyśleń własnych. Z prezentowanymi wnioskami autora nie do końca się zgadzam, bo jednym z nich jest zwiększenie liczby pracowników socjalnych.
"Handlowałem kobietami"napisał hiszpański żurnalista, który wcielił się w postać handlarza żywym towarem, by prowadzić śledztwo, odkryć kulisy tego haniebnego procederu oraz doprowadzić do skazania odpowiedzialnych za niego ludzi. Od razu wyjaśnię, że Salas oszczędził nam drastycznych scen przemocy i gwałtu, zadawanych kobietom. Opisuje za to krok po kroku, jak wkradał się w zaufanie dziwek i alfonsów, by dotrzeć do szefów. Przy okazji odsłonił także kulisy prostytucji aktorek i prezenterek telewizyjnych, które sprzedają się wybranym klientom za naprawdę ogromne pieniądze i czynią to dobrowolnie. Zapewne publikacja tej książki w Hiszpanii wywołała niejeden atak serca.
Polecanie lektury tej książki jest jak zapisanie gorzkiego lekarstwa, tylko bez braku przeświadczenia, że fakt jego przyjęcia cokolwiek zmieni. Skazani w wyniku śledztwa Salasa z pewnością zostali szybko zastąpieni przez kolejne pokolenie handlarzy kobietami i problem nie zniknie, chyba żeby zabrakło klientów…
Jeśli czytali Państwo te książki, zapraszam do komentarzy.



Komentarze
Pokaż komentarze (2)