Lubomir Baker Lubomir Baker
430
BLOG

Rymkiewicz - na przekór sądowym wyrokom

Lubomir Baker Lubomir Baker Kultura Obserwuj notkę 0

Ponieważ na wyrok sądu wobec poety Jarosława Marka Rymkiewicza w sporze z Adamem Michnikiem szary obywatel nie może nic poradzić, może jednak zachęcać rodaków do czytania dobrej literatury. Dlatego dziś chciałbym przypomnieć o książce "Wielki Książę. Z dodaniem rozważań o istocie i przymiotach ducha polskiego". 

 Ze wstępu dowiadujemy się, że pierwsze wydanie „Wielkiego Księcia” ukazało się w 1983 roku, bo cenzura wojskowa była na tyle nieudolna, że nie dopatrzyła się w tej książce żadnych treści mogących zakłócić ład stanu wojennego w Polsce. Wojskowym cenzorom nie przyszło do głowy, że tytułowy bohater to symbol wszystkich rosyjskich namiestników wyznaczonych do trzymania Polaczków za twarz. Czy rzeczywiście o tym jest ta książka? Rzecz jasna trzeba pamiętać, w jakim historycznym okresie autor stworzył swojego „Wielkiego Księcia”, ale czy nie spłaszczamy sprawy, gdy z kwestii wojny narodu przeciw generałowi Jaruzelskiemu uczynimy główny wątek tej pozycji?

 Rymkiewicz opowiada o wielkim księciu Konstantym, którego brat – rosyjski car Aleksander I - mianował wielkorządcą Królestwa Polskiego. Autor maluje obraz politowania godnej w gruncie rzeczy postaci Konstantego, który był rozdarty między powinnościami namiestnika a rzekomą sympatią do Polaków, wymogami carskiej krwi a prywatną potrzebą bycia zwykłym człowiekiem, napadami furii a uprzejmością. Ten sadysta i furiat, którego ataki szału, podczas których upokarzał podkomendnych, dla wielu polskich oficerów skończyły się honorowym samobójstwem, poślubił polską szlachciankę, zrezygnował z ubiegania się o tron Rosji i najbardziej na świecie lubił pić herbatę w saloniku żony, gawędząc z zaproszonymi gośćmi. Rymkiewicz opowiada też o młodych podchorążych, którzy nie mogli, lub nie chcieli w noc listopadową popełnić politycznego morderstwa na księciu, mimo że w tym celu udali się do Belwederu. Wykazuje jasno, że tamtej nocy namiestnik nie mógł ujść Polakom żywy, a jednak tak właśnie się stało. Co więcej, sam nie wiedział, co z tym nagle darowanym życiem powinien uczynić. Rymkiewicz mówi o postaciach i wydarzeniach w swoim niepowtarzalnym, poetyckim stylu, dającym mu prawo do ingerencji w przedstawiany świat.

I tu wreszcie wdać się chciałem w polemikę z przedmową do tego wydania. Być może w stanie wojennym hasło „rosyjski namiestnik” znaczyło prawie tautologicznie „Jaruzelski”. O tyle rzeczywiście cenzorzy popełnili wówczas błąd. Ale czy w takim razie nadal jest to najistotniejsze w odczytaniu tej pozycji? Czy nie lepiej czytać „Wielkiego Księcia” jako manifestu poety o cechach polskiego ducha, który nawet spętany, jest na tyle wolny, by móc darować życie swojemu ciemiężycielowi. W końcu akt łaski jest atrybutem władcy – nie poddanego.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Kultura