Tym razem, zanim gorączka futbolowa uderzy nam do głów i nim rozpłyniemy się w wakacyjnym dolce far niente, recenzja książki Melchiora Wańkowicza, pt. "Sztafeta".
Jest ona w moim mniemaniu reporterską wersją "Traktatu o dobrej robocie" prof. Kotarbińskiego, bowiem odpowiada na najważniejsze pytanie prakseologii: jak działać skutecznie, choć w tym wypadku chodzi o zarządzanie państwem.
Wańkowicz - niezrównany gawędziarz - realizując „zamówienie społeczne” przygotował reportaże, obrazujące wysiłek II Rzeczpospolitej w zakresie rozwoju gospodarczego. Gdynia, COP, drogi i mosty, elektryfikacje, ubezpieczenie społeczne i opieka medyczna – wszystkie to dziedziny leżały w kręgu jego zainteresowań. W PRL-u książka ta została odgórnym rozkazem skazana na przemilczenie, bo zbyt dobitnie wskazywała kontrast między twórczą i pozytywną siłą młodego państwa a rzeczywistością socjalistycznej odbudowy.
Obecnie książka Wańkowicza nie zestarzała się ani o sekundę. Co więcej, powinna stanowić lekturę obowiązkową dla każdego premiera, ministra, dyrektora departamentu, aby nabrali wiedzy, w jakiej perspektywie należy myśleć o państwie oraz by nabrali pokory, uświadamiając sobie, jak wiele im brakuje (moralnie i intelektualnie) do poprzedników.
My – zwykli obywatele - też zajrzyjmy do „Sztafety”. Przeczytamy w niej, że już pod zaborami produkowaliśmy ropę naftową, jak siłami zaradnych Polaków rozwijał się nasz przemysł bez oglądania się na unijne darowizny i horrendalne kredyty. Poczujmy tę siłę i upór, które dziedziczymy po przodkach. Do tego będziemy mieć okazję zanurzyć się w pełnym swady języku polskim, dalekim od „polszczyzny” pani Mazurówny i bohaterów programu „Tysio&Woli”. Zerknijmy tylko na tytuły rozdziałów: „Wyprawa po jeńców elektrycznych”, „Arterioskleroza” - to o drogach (jak zawsze aktualne), „Nie mów COP – nim nie przeskoczysz”, „Opona z kartofla” itd.
To bardzo budująca lektura z hasłem "Polak potrafi" - wspaniała odtrutka na rozkopaną na Euro Warszawę, na brak dróg i inne utrapienia naszego "nowego, wspaniałego świata".



Komentarze
Pokaż komentarze