Gdy opadły emocje po Euro, mam nadzieję skłonić Państwa do czynności bardziej elitarnej niż kobicowanie sportowcom, a mianowicie do lekury znakomitej powieści historycznej pt. "Korona śniegu i krwi" autorstwa Elżbiety Cherezińskiej.
Po sadze z czasów wikingów i powieści poświęconej walce Bolesława Chrobrego o koronę autorka przeniosła się w czasy rozbicia dzielnicowego w Polsce. Już słyszę ten jęk rozpaczy, bo przecież nawet ci, którzy z historią nie są na bakier, na maturze za nic nie chcieli trafić na pytania o rewolucję francuską, wiosną ludów oraz rozbicie dzielnicowe. Kto bez namysłu odpowie, kim dla Konrada Mazowieckiego był Władysław Łokietek albo jak blisko byli spokrewnieni Leszek Biały z Leszkiem Czarnym? Tymczasem autorka biegle porusza się w tej grząskiej materii i stworzyła wspaniałą panoramę historyczną tego mało znanego okresu dziejów, w którym wykuwało się poczucie polskości, odrębności i niepodzielności polskiego państwa.
Akcja toczy się równolegle w Wielkopolsce, Małopolsce, na Pomorzu, Śląsku i w Pradze. Głównymi książęcymi bohaterami są Przemysł II, jego stryj Bolesław Pobożny, Henryk Probus, Mściwój, Leszek Czarny liczne spokrewnione z nimi święte i błogosławione, ich żony oraz arcybiskup Jakub Świnka. Trwa walka o zjednoczenie polskich ziem, książęta próbują zdobyć koronę, a wpływowe rody grają o własne interesy. Jak zawsze, gdy brak jest silnej władzy państwowej, sąsiedzi ingerują w wewnętrzne sprawy: Brandenburgia, Zakon Krzyżacki, Czechy, niemiecki cesarz – ich interesy krzyżują się na polskich dworach. Cherezińska ma niezwykły dar dynamicznego obrazowania politycznej gry w dawnych wiekach w sposób ukradziony ze współczesnych filmów akcji. Jest wierna historycznym realiom, ale z wyczuciem tka własną fabularną opowieść, w której jest miejsce na silnie zarysowane drugo- i trzecioplanowe postaci, na elementy nadprzyrodzone i magiczne, na momenty wzniosłe i przyziemne, na walkę i seks, na przyjaźń, zdradę i nienawiść. Powieść liczy ponad siedemset stron i wierzcie mi, że chciałoby się drugie tyle.
Jedyna krytyczna uwaga dotyczy samego wydania: tak dużą i grubą książkę ciężko trzymać rozłożoną w rękach.



Komentarze
Pokaż komentarze