Wakacje to czas odkrywania nowych miejsc i powrotów do tych ulubionych, ale jeśli nie możecie wyrwać się z pracy, by osobiście zaczerpnąć powietrza na Połoninie Caryńskiej, to sięgnijcie po książkę Krzysztofa Potaczały "Bieszczady w PRL-u".
Autor wykonał mrówczą pracę, rozmawiając z wieloma ludźmi, którzy opowiadali o przeszłości Bieszczad. Postawił sobie cel, by przyszłość nie zatarła przeszłości. W historycznych reportażach opisuje m.in. powstanie i rozbiórkę pomnika Stalina w Ustrzykach, wiece przyjaźni polsko-radzieckiej, walkę z wilkami i polowanie grubych ryb na niedźwiedzie, budowę rządowego ośrodka łowiecko-wypoczynkowego oraz historię, jak górale wznosili sobie hotel robotniczy i kto w nim zamieszkał. Pisze o ludziach, którzy pracowali przy bieszczadzkich budowach, o tym, co odkrywały w ziemi buldożery i co zalały wody Jeziora Solińskiego, jak trudne bywały zimy, w które jadło się z głodu ziemniaczane obierki. Są historie stanowiące pierwowzór „Bazy ludzi umarłych” – filmu powstałego na podstawie noweli Hłaski.
Wydawnictwo BOSZ umie starannie wydawać książki i ta też jest ładnie oprawiona, okraszona zdjęciami z epoki, a całość tworzy bardzo inspirujący efekt.



Komentarze
Pokaż komentarze (9)