Ponieważ recenzja książki o Samuelu Zborowskim autorstwa Rymkiewicza wywołała sporo emocji, to nadszedł czas na literacką ripostę autorstwa Jacka Komudy. Jego "Zborowski" wydany nakładem fantastycznej (dosłownie i w przenośni) Fabryki Słów opowiada o synu słynnego banity.
Komuda to specjalista od XVII-wiecznej Polski, jednak z Sienkiewiczem nie jest mu po nijak drodze. Nic w jego opowiadaniach nie pokrzepi nam serc, bo jego Rzeczpospolita to państwo nierządem stojące, w którym prawo stanowią pieniądze i szabla przy boku. Tytułowy Zborowski jest synem pogrobowcem najsłynniejszego banity Samuela Zborowskiego, w niesławie ściętego w Krakowie. Nigdy nie widział ojca, bracia odmawiają mu prawa do nazwiska, nie ma żadnego majątku, a żyje z tego, co zarobi szablą. Ma honor szlachecki i tyle. Zła sława ciągnie się za nim i wyprzedza go. Ilekroć działa z dobrych pobudek, tylekroć dostaje od losu kopniaka w rzyć. Żadnych happy-endów, żadnych przyjaźni ani nadziei na odmianę losu, bo wszyscy wokół są jednakowo zdeprawowani, nawet ci, którzy powinni stać na straży prawa.
Autor opowiada kilka zaledwie historii z życia Samuela. Poznajemy go, gdy szuka noclegu na wołoskim trakcie w wieczór tak deszczowy, "jakby Pan Bóg chciał potopić wszystkich moczygębów i opilców". Opuszczona chata z przeciekającym dachem musi starczyć na nocleg. Sytuacja jest tak kiepska, że wydaje się, iż gorzej już być nie może, gdy okazuje się, że butne i pijane towarzystwo też upatrzyło sobie tę chatynkę na nocleg. Spór nie z winy Samuela kończy się tragicznie dla pijanego szlachetki, jednak to Zborowski musi uciekać. Trafia prosto w ręce ojca zabitego chłopaka, który zleca mu niesłychanie trudne zadanie odszukania syna. W kolejnych opowieściach Komuda traktuje Zborowskiego niczym Bóg Ojciec Hioba, jednak bez wielkiej nadziei na miłosierdzie, chyba że ma nim być wyprawa z hetmanem Żółkiewskim pod Cecorę, gdzie naszym, eufemistycznie mówiąc, nie poszło najlepiej.
Nie chcę wdawać się w polemikę, czyj sposób pisania historii jest lepszy: Sienkiewiczowski czy Komudy, czy szlachta to duma czy zakała polskiej historii. W tej chwili tylko polecam Państwu historie opowiedziane przez Komudę, które wprawdzie są porażająco przygnębiające i brutalne, ale stanowią znakomitą, wciągającą lekturę, od której trudno się oderwać.



Komentarze
Pokaż komentarze