Rzadko zdarza się książka, przy której braknie mi słów do właściwego opisu. "Nieśmiertelny" Catherynne M. Valenteto jest odkrywcze ruskie fantasy, sięgające po obce zachodniej fantastyce artefakty. Pisząc „ruskie” mam na myśli przebogatą, kompletnie nam nieznaną mitologię starych, ruskich bajek, w których mieszkają domowiki, Żar-Ptak, najmłodszy brat Iwan, Kościej Bezsmiertnyj i jego żona Maria Moriewa, Baba Jaga i straszny Wij oraz cała masa pomniejszych istot. Całą tę bajkową hałastrę autorka przeniosła w czasy rewolucji radzieckiej i Wielkiej Wojny Ojczyźnianej. Efekt jest piorunujący, a czasami humorystyczny, gdy domowiki zakładają radę domową i wszyscy zwracają się do siebie per towarzyszu. Ale nie to jest w tej książce najważniejsze. Gdy czytałem tę historię, czułem się jak dziecko, któremu po raz pierwszy opowiadają straszne w swym okrucieństwie bajki braci Grimm. Nie ma w nich sikającej po oczach krwi, czym znacznie różnią się od współczesnej literatury, ale groza jest obecna blisko, namacalnie. Gdy bohaterka żyje w głodującym Leningradzie w czasie niemieckiego oblężenia jednocześnie z Iwanem – czekistą i trzymanym w piwnicy Kościejem, a żywi się chlebem wypiekanym z tapet, to wierzcie mi, coś takiego dzieje się z czytającym, że gotów umrzeć na serce, gdy ktoś zapuka do drzwi.
.



Komentarze
Pokaż komentarze