Dziś parę słów o wewnętrznej polityce Rosji na podstawie książki: „Dobra krew” Magdaleny Skopek.
Jest to zapis podróży odważnej Polki do kraju reniferów, w którym mieszkają Nieńcy. Zafascynowało ją to, że w dzisiejszym świecie żyją jeszcze gdzieś koczownicy, którzy ubierają się w skóry i żywią się mięsem upolowanych zwierząt. Wyruszyła więc na północ Syberii i tam zamieszkała na dwa miesiące z nieniecką rodziną. Interesująco ilustrowana i napisana książka warta jest przeczytania, bo doprawdy trudno jest człowiekowi zaznajomionemu z cywilizacją wyobrazić sobie, jak wygląda życie mieszkańców tundry.
Chciałem jednak zwrócić uwagę na inne fragmenty tej książki, które nie są związane z fascynującymi Nieńcami i ich unikatową kulturą, ale z barbarzyństwem, z jakim autorka miała od czynienia w ciągu tej podróży. Zanim bowiem dotarła na Jamał, musiała pokonać wyboistą: biurokratyczną i pełną chaosu drogę. Opisując problemy z kupnem w Rosji biletów i otoczkę kulturową, która temu towarzyszyła, zobrazowała stan państwa, w którym zapewne niewiele od czasów komunizmu się zmieniło. Wymiana Stalina na Putina to tylko drobna korekta PR-wska, która nie naruszyła socjalistycznej w treści istoty państwa. Zacofanie, bieda, głupota urzędników i zwykłe chamstwo, smutny los szarych obywateli – to pozostało niezmienne. Warto zobaczyć Rosję nie tylko poprzez pryzmat kolorowych przewodników po Moskwie, ale od podszewki.
Za szczególnie znamienny uważam fragment, w którym autorka opisuje pobyt po przepłynięciu Obem w miejscowości Jar Sale. W swoim domu pozwolił jej przenocować Jura – milicjant, Ukrainiec, który żonaty był z Nienką. Wieczorem panie oglądały film „Siem piesień iz tundry”. W pewnym momencie filmu następuje scena, gdy go czumu zamożnego Nieńca, głowy rodu, docierają radzieccy żołnierze i każą oddać stado kołchozowi. Ten opiera się i zostaje zastrzelony. Wówczas z wściekłością reaguje Jura, krzycząc, że pokazane wydarzenia to kłamstwo. Żona tłumaczy mu, że przecież jej babcia opowiadała o tym, że „Ruskie kradli, zabijali”. Mąż wpada w furię, żona, nazwana głupią babą, dla spokoju ustępuje. Zacytuję jeszcze słowa, które wykrzykuje milicjant: „ Kłamstwo! Do więzienia posadzić i tyle. We łbach się teraz, bladź, poprzewracało! Za dobrze im, kurwa, wszystko wolno, to wymyślają!”
Czy trzeba więcej, żeby uzmysłowić pranie mózgów, jakie państwo rosyjskie nadal robi swoim obywatelom, skoro tak gorąco bronią oni towarzyszy wprowadzających kołchozy?



Komentarze
Pokaż komentarze