Chciałbym dziś przypomnieć Państwu wydaną w Polsce dwa lata temu książkę Aldousa Huxleya "Diabły z Loudun".
To zupełnie nieznana wcześniej w Polsce pozycja w twórczości Huxley’a z 1952 r. Jej fabuła poświęcona jest „polowaniu na czarownika” w siedemnastowiecznej Francji, zakończonym spaleniem proboszcza Loudun i opętaniem najwybitniejszego egzorcysty. Zasadniczą fabułę spleciono z filozoficznym ostrzeżeniem czytelnika z połowy XX w. Według zaprezentowanej historiozofii człowiek poszukuje samotranscendencji poprzez używki, nie skrępowany seks i odurzenie stadne, a odurzenie stadne jest najlepszą podporą ruchów i rządów totalitarnych: komunizmu, nazizmu, maccartyzmu i kardynała Richelieu. Piszę nie oddając subtelności myśli autora, ale Huxley pojęciem odurzenia stadnego antycypował dużo późniejszą, ale już ściśle naukową, teorię antropologii kulturowej - kozła ofiarnego przez zrównanie ofiar Holokaustu, łagrów i senatora MacCarthy’ego.
Mimo wybiórczego podawania faktów przez Huxley’a muszę mu oddać, że był znakomitym znawcą epoki francuskiego baroku. Książka aż puchnie od historii myśli, cytatów z literatury i polemik religijnych, szczegółów procesowych i hierarchii kościelnej. Miłośnikom higieny poświęcono opis dworu Burbonów. Politykę zewnętrzną i wewnętrzną Francji autor postrzegał przez hemoroidy Richelieu. Kartka po kartce współczesny (postdumasowski) czytelnik oczekuje, że niesłusznie skazanemu na pomoc przybędą muszkieterowie. Niestety, za sprawą kartuzów i oratorian doszło do parodii sprawiedliwego procesu, bo inkwizycji we Francji wtedy nie było.
Korzystając z erudycji autora, poddaję pod rozwagę siedemnastowieczne wiadomości ekonomiczne: chłopskie bunty wybuchają przeciwko wysokim podatkom, a mieszczańskie rewolty przeciwko obniżeniu odsetek od obligacji państwowych.



Komentarze
Pokaż komentarze