Dziś rekomenduję Państwu przyzwoitą przygodową powieść fantasy autorstwa Brandona Mulla pt. "Świat bez bohaterów".
Świat bez bohaterów istnieje w pozaświecie zwanym Lyrian. Rządzi tam przebiegły, okrutny władca Maldor, którego zgładzić może tylko magiczne słowo. By je zdobyć, trzeba prawdziwego bohatera, ale wszyscy zostali już zabici lub unieszkodliwieni. Natura nie lubi próżni, więc do Lyrianu zassana zostaje dwójka nastolatków, prosto z USA. Jasonowi trudno uwierzyć, że znalazł się w innej rzeczywistości, z której nie może połączyć się z domem przez telefon komórkowy. Usiłuje znaleźć sposób, by wrócić do siebie. Jednak wir dramatycznych wydarzeń sprawia, że to właśnie on musi zostać p.o. bohatera. W wyprawie po zdobycie magicznego słowa towarzyszy mu Rachel, wysportowana, ambitna dziewczyna. Z trudem przystosowuje się do świata, który nie słyszał o równouprawnieniu.
Historia toczy się sprawnie. Autor ma prawdziwy dar w wymyślaniu niezwykłych istot. Chciałbym też przyznać Mullowi dwa duże plusy. Pierwszy należy się za dramatyczny początek z torturowanym, niezłomnym księciem. Już pierwszy akapit daje przedsmak treści: "Książę zwieszał się w ciemnościach. Ramiona bolały go, wiekowe kajdany wcinały się w nadgarstki, gdy próbował sie przespać. Łańcuchy nie pozwalały mu się położyć. Nie był w stanie powiedzieć, czy tak naprawdę było jasno czy ciemno, ponieważ wrogowie ukradli mu wzrok."
Pozwolę tu sobie na dygresję, która nachodzi mnie, ilekroć zaczynam lekturę kolejnej książki. Mam swój prywatny ranking początków. Pierwsze miejsce zajmuje w nim "Potop" z niesmiertelnym: "Był na Żmudzi ród możny Billewiczów od Mendoga się wywodzący, wielce skoligacony (...)". Ciekaw jestem, czy i Państwu nie jest wszystko jedno, jak brzmią pierwsze słowa książek?
A wracając do Mulla, to jeszcze większy plus przyznaję mu za opis „metody marchewki”, jaką stosuje dyktator Maldor, by obłaskawić najzagorzalszych wrogów. Przeczytajcie sami, nie chcę Państwu odbierać radości.
Ponieważ bohaterowie to właściwie jeszcze dzieciaki, książka jest w sumie dość łagodna w treści, więc dobra dla równolatków głównych bohaterów. Starsi też wciągną się łatwo w ten początek przygodowej sagi.



Komentarze
Pokaż komentarze