W mojej ulubionej serii Bieguny (wydawnictwa Carta Blanca) ukazała się książka "Byłem ziemniaczanym oligarchą. Jak prowadzić biznes w Rosji i nie zwariować" Johna Mole'a. Temat Rosji jest stale obecny w moich lekturach, bo ciekawi mnie bezpiecznie ukrywane pod płaszczem Putinowskiej propagandy faktyczne życie tego wielkiego i groźnego kraju.
Autor - Anglik - wybrał się do Rosji jako państwa wielkich możliwości w celu zbudowania imperium małych restauracji, w których będą serwowane pieczone ziemniaki z różnorodnym nadzieniem. U podstaw jego biznes planu leżało założenie, że czego jak czego, ale ziemniaków w Rosji nie zabraknie, a mieszkańcy będą chcieli kupować znany sobie przysmak w zachodnim, snobistycznym wydaniu. Wydawałoby się, że nie mógł się mylić. O tym, jaką drogę przeszedł, by dopiąć celu, warto przeczytać samemu.
W niepozbawiony autoironii sposób Mole odmalował Rosję i mentalność jej mieszkańców. Śmiech, jaki budzi lektura, wyzwala też bezbrzeżne zdumienie, jak może funkcjonować państwo, które opiera się na lenistwie i chaosie, poczuciu bezsensu i mafii.
Z drugiej strony zdałem sobie sprawę, jaką potworną krzywdę zrobiono Rosjanom i innym narodom wcielonym do ZSRR. W książce Mole'a widać jak w krzywym zwierciadle ich okaleczoną psychikę, wypaczoną mentalność, niezrozumienie współczesności i niewiedzę o historii. Nie wiem, ilu pokoleń trzeba, by zaleczyły się zadane rany i czy to w ogóle możliwe.



Komentarze
Pokaż komentarze (2)